Tak naprawdę cały dzisiejszy dzień spędziliśmy w zatoce La ría de Arosa. Jest to największe ujście rzeki w Galicji, choć nie osiąga ono najwyższych poziomów batymetrycznych, gdyż maksymalna głębokość u ujścia wynosi 69 metrów. Posiada liczne wyspy i wysepki, wśród których wyróżniają się wyspa Arosa, La Toja, Sálvora u ujścia i Cortegada na czele. Główne rzeki, które do niego wpływają, to rzeka Ulla u jej górnego biegu i rzeka Umia w wlocie tworzącym półwysep El Grove z wybrzeżem Cambados. Na ich terenie wydarzyła się tragedia parowca Santa Isabel. Jego konfiguracja fizyczna pozwala na wysoką produkcję fitoplanktonu, przy charakterystycznym przepływie morskim, co sprawia, że ujście to słynie z bogactwa morskiego, będąc obszarem o największej na świecie produkcji omułków, hodowanych w charakterystycznych pływających żłobkach, zwanych bateasami. Oprócz dobrze znanej produkcji skorupiaków w tym ujściu rzeki, obfite jest rybołówstwo.
Poranek znowu powitał nas mgłami, ale dziś pogoda nie rokowała tak dobrze jak dzień wcześniej. Tragedii nie będzie, ale na słońce nie ma za bardzo co liczyć.



W Catoria jeszcze chwilę zostaliśmy, bo pojechaliśmy zobaczyć Torres do Oeste. Wieże Zachodnie to zespół umocnień, które biskup Cresconio nakazał zbudować po odparciu ataku Wikingów w mieście Catoira, aby chronić Santiago de Compostela przed najazdem z Atlantyku. W 1719 roku bronili także portu Padrón przed atakiem Anglików.













Dalej kierujemy się na południe i wjeżdżamy na wyspę A Illa de Arousa. Ma przybliżoną powierzchnię siedmiu kilometrów kwadratowych, a mieszkańcy skupieni są w wąskim przesmyku i jego okolicach. Łączy się z Półwyspem Iberyjskim za pomocą dwukilometrowego mostu, który został otwarty w 1985 roku. Posiada około trzydziestu sześciu kilometrów linii brzegowej, z czego jedenaście to plaże.
Na wyspie pojechaliśmy zobaczyć Faro de Punta Cabalo. Jest to latarnia morska zbudowana w 1853 roku. Ale sama latarnia nie jest tu najciekawsza, ciekawsze jest jej otoczenie. A dokładnie bardzo ciekawe formacje skalne, przybierające przeróżne kształty.
















































W Cambados rzuciliśmy okiem na Torre San Sadurniño. To pozostałości wieży zbudowanej jako rezydencja potomków Sueiro Gomes de Soutomaior, który był władcą miasta i portu San Tomé. Chociaż spekuluje się, że została zbudowana w X wieku naszej ery, jako wieża strażnicza przed atakami Wikingów, jej styl budowy i wystrój nie mają nic wspólnego z prymitywnymi wieżami przedromańskimi z tamtych czasów. Raczej nawiązuje do budowli z końca XV lub początków XVI wieku, podobnej np. do wieży starego kościoła Santa Mariña, dziś cmentarza.


Dzisiejszy dzień zakończyliśmy przy Faro de Punta Moreiras. Latarnia morska będąca zwieńczeniem kompleksu rzeźbiarskiego Punta Moreiras. Został wykonany przez Escola de Canteiros wraz z 41 innymi kamiennymi elementami otaczającymi Muzeum Salazón. Syreny, postacie ludzkie, ryby, kormorany, ssaki morskie i długa lista elementów o marynistycznym wydźwięku tworzą tę kolekcję rzeźb, która otacza Muzeum Rybołówstwa i Solenia Punta Moreiras. W takim też otoczeniu dzisiaj zanocujemy.
























































Przyszła też pora na spóźniony obiad. Dziś wymyśleliśmy razem pieczonkę z Omni. Jej skład był bardzo bogaty: boczek, ziemniaki, cebula, schab, papryka, twardy ser tarty i mieszanka serów bardziej miękkich. Wyszło to całkiem fajnie i było smacznie.










Powoli też robimy trochę świąteczny nastrój w kamperku. Na razie tylko światełka, a bliżej świąt inne pozyskane w terenie ozdoby. Powoli spływają też fakturki, więc trzeba też więcej pracować.




Dziś w kąciku botanicznym fucus vesiculosus, czyli morszczyn pęcherzykowaty. Znany też pod potocznymi nazwami: morszczyn czarny, morszczyn morski, dąb morski, wodorost cięty, morszczyn barwierski, morszczyn czerwony i morszczyn skalny. To wodorost występujący na wybrzeżach Morza Północnego, zachodniej części Morza Bałtyckiego oraz Oceanu Atlantyckiego i Spokojnego. Był pierwotnym źródłem jodu, odkrytym w 1811 roku i był szeroko stosowany w leczeniu wola, obrzęku tarczycy związanego z niedoborem jodu. Ma prawie kuliste pęcherze powietrzne, które zwykle są sparowane po jednym z każdej strony nerwu głównego, ale mogą być nieobecne u młodych roślin.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
