W końcu udało nam się wyrwać z więzów Zajazdu pod Caryńską 😉 Kasia ma nadal zaległości w księgowaniu, więc szukamy spokojnego miejsca, gdzie będzie mogła skupić się na pracy. W zajeździe było zbyt dużo pokus, które od tej pracy odrywały. Pojechaliśmy do Nasicznego. Malutka wioska zagubiona w górach i fajna wiata z ogniskiem tuż nad potokiem. Pogoda nadal paskudna, choć trafiają się krótkie chwile ze słońcem. Mimo to jest zimno. Rozpalam ognisko, by potem wrzucić coś na patyk. Do wiaty zajeżdżałem już kilka razy, ale tak na chwilę, bo nie ma tu zasięgu GSM, teraz Starlink daje nam możliwość stania w takich miejscach, więc to wykorzystujemy. Tak minął dzień, Kasia podgoniła księgowanie, a jutro jedziemy na wybory do Baligrodu.














Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
