Dzień 473 – Zachodnia część wyspy Skiros

Wczoraj cały wieczór niebo na północy rozdzierały błyskawice, ale naszą wyspę burze minęły i dzisiejszy poranek w Molos był pogodny.

Ruszamy teraz na północną część wyspy. Nieodłącznym elementem tutejszego krajobrazu są małe bielone kapliczki. Skromne zarówno z zewnątrz jak i w środku. Tuż za wioską Mela napotykamy na pierwszą.

Dosłownie w tym samym miejscu, po drugiej stronie drogi, ale na niewielkim wzgórzu jest kolejna. No podejdziemy, zajrzymy.

Docieramy w dziwne miejsce, widać stąd bazę wojskową i lotnisko, oraz opuszczoną zrujnowaną wieś. Katounes to opuszczona wieś położona w północnej części greckiej wyspy Skiros, w obszarze surowym, górzystym i słabo dostępnym. Ukryta wśród wzgórz i kamienistych zboczy, przez dziesięciolecia pozostawała na uboczu głównych szlaków komunikacyjnych, co w dużej mierze zadecydowało o jej losie.

Zabudowa Katounes składa się głównie z kamiennych domów i prostych zabudowań gospodarczych, wzniesionych z lokalnego kamienia bez użycia zaprawy lub z jej minimalnym zastosowaniem. Architektura jest skromna i funkcjonalna, podporządkowana potrzebom pasterzy i rolników, którzy niegdyś zamieszkiwali tę okolicę. Niskie mury, niewielkie otwory okienne i zwarte rozmieszczenie budynków miały chronić przed silnymi wiatrami i upałem.

Wieś została opuszczona stopniowo w XX wieku, gdy mieszkańcy przenosili się do bardziej dostępnych części wyspy, głównie do stolicy Skiros, w poszukiwaniu pracy, edukacji i lepszych warunków życia. Po odejściu ludzi natura zaczęła powoli odzyskiwać teren: dachy zapadły się, ściany porosły roślinnością, a dawne ścieżki zarosły krzewami.

Dziś Katounes sprawia wrażenie miejsca zatrzymanego w czasie. Panuje tam cisza przerywana jedynie wiatrem i odgłosami przyrody. Ruiny wsi są świadectwem dawnego, trudnego życia na peryferiach Morza Egejskiego i stanowią cenny, choć zapomniany element lokalnego dziedzictwa kulturowego Skiros.

Jedynym niezrujnowanym budynkiem jest tu kaplica Agios Georgios, która jest skromnym, lecz sugestywnym świadectwem dawnego życia tej części wyspy. Niewielka, zbudowana z lokalnego kamienia, harmonijnie wpisuje się w surowy, pagórkowaty krajobraz. Jej prosta bryła, zwieńczona charakterystycznym dwuspadowym dachem, odzwierciedla tradycyjną architekturę sakralną Sporadów, podporządkowaną funkcji i trwałości, a nie dekoracyjności. Wnętrze kaplicy, choć skromne, zachowuje atmosferę skupienia i prostoty, typową dla wiejskich świątyń prawosławnych.

Kierujemy się teraz do wioski Trachi, a tuż przed nią kolejna kaplica.

W samej wiosce Trachi jeszcze jedna malutka kaplica.

Naszym głównym celem dziś jest stanowisko archeologiczne Palamari. Jest to jedno z najważniejszych prehistorycznych stanowisk na wyspie, datowane głównie na wczesną i środkową epokę brązu (ok. 2500–1800 p.n.e.). Palamari było ufortyfikowaną osadą nadmorską, strategicznie położoną przy naturalnej zatoce, co wskazuje na jej istotną rolę w handlu morskim i kontaktach międzywyspowych na Morzu Egejskim. Odkryto tu pozostałości kamiennych murów obronnych, prostokątnych budynków mieszkalnych oraz uliczek, świadczących o dobrze zorganizowanej strukturze osadniczej.

W trakcie wykopalisk znaleziono liczne zabytki ruchome, m.in. ceramikę, narzędzia kamienne, przedmioty z kości oraz ślady działalności rzemieślniczej i handlowej. Materiały te wskazują na kontakty Palamari z innymi ośrodkami cywilizacji egejskiej, w tym z Cykladami, Kretą minojską i obszarem Grecji kontynentalnej.

Obecnie stanowisko Palamari jest udostępnione do zwiedzania i stanowi ważne świadectwo wczesnej historii Skiros, ukazując rolę wyspy jako aktywnego uczestnika sieci kulturowych i gospodarczych prehistorycznego Morza Egejskiego. Niestety, pomimo informacji w Google, że jest czynne o tej porze, na miejscu wszystko pozamykane i mogliśmy zobaczyć stanowisko tylko ze znacznej odległości.

Obok stanowiska znajduje się Plaża Palamari. Plaża jest piaszczysta, z drobnym, jasnym piaskiem i łagodnym zejściem do morza, co czyni ją szczególnie odpowiednią dla rodzin z dziećmi. Wody Morza Egejskiego w tym miejscu są zazwyczaj spokojne, przejrzyste i płytkie przy brzegu. Zatoka jest naturalnie osłonięta przed silnymi wiatrami, dzięki czemu warunki do kąpieli są stabilne przez większą część sezonu letniego.

Tuż przed lotniskiem natrafiamy na jeszcze jedną kaplicę na niewielkim wzgórku. Agios Panteleimonas to niewielka, malownicza świątynia prawosławna. Świątynia poświęcona jest świętemu Pantelejmonowi, czczonemu w tradycji prawosławnej jako patron chorych i lekarzy. Z tego powodu miejsce to ma znaczenie nie tylko krajobrazowe, lecz także religijne i symboliczne dla mieszkańców wyspy. Przy kaplicy udaje nam się też uzupełnić wodę.

Ciekawostką wyspy są koniki skyryjskie, to niewielka, prymitywna rasa koni pochodząca właśnie z wyspy Skiros. Uznawane są za jedną z najstarszych ras koni w Europie i stanowią cenny element dziedzictwa przyrodniczego Grecji. Charakterystyczną cechą koni skyryjskich jest ich mały wzrost — zazwyczaj osiągają około 95–110 cm w kłębie. Mają krępą, zwartą budowę ciała, stosunkowo dużą głowę, krótką szyję oraz mocne nogi zakończone twardymi kopytami, dobrze przystosowanymi do skalistego terenu wyspy. Grzywa i ogon są gęste i często faliste.

Najczęściej spotykane umaszczenie to gniade, kare lub myszate, rzadziej kasztanowate. Konie te cechują się dużą odpornością, skromnymi wymaganiami żywieniowymi oraz zdolnością przetrwania w trudnych warunkach środowiskowych. Ze względu na niewielkie rozmiary bywają porównywane do kuców, jednak formalnie zaliczane są do koni. W przeszłości wykorzystywano je głównie jako zwierzęta juczne i robocze w rolnictwie. Obecnie pełnią przede wszystkim rolę kulturową i edukacyjną, a także są atrakcją turystyczną.

Rasa ta jest obecnie zagrożona wyginięciem. Podejmowane są działania ochronne, w tym programy hodowlane i rezerwaty, mające na celu zachowanie populacji koni z wyspy Skiros dla przyszłych pokoleń.

Mijamy bazę wojskową i lądujemy na zachodnim wybrzeżu wyspy. Rozglądamy się powoli za jakimś fajnym miejscem na biwak. W wiosce Kira Panagia, choć trudno dwa domy nazwać wioską, trafiamy na Plażę Kalogria, a tuż za nią znajdujemy fajny osłonięty placyk na biwak. To jak by stary niewielki porcik, ale wyglądający na opuszczony. Fajnie osłonięty od zachodnich wiatrów i nasłoneczniony. Zostajemy i to chyba na dwa dni. Jutro przez większość dnia ma padać, więc poświęcimy ten czas na pracę.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.