Dzień 569 – Zalew Sulejowski

Wschód słońca nad Zalewem Cieszanowice i już pędzimy nad kolejny zalew. Po drodze zakupy na weekend, coś na grilla, bo dziś mają do nas dojechać znajomi.

Nasze kolejne miejsce jest nad Zalewem Sulejowskim, koło wioski Barkowice. Pogoda dziś piękna i jest naprawdę ciepło. Rozkładamy majdan, Kasie bierze się za księgowanie, by zrobić jak najwięcej, zanim goście przyjadą. A ja ogarniam opał na ognisko, nie jest łatwo, bo las wyczyszczony przez biwakowiczów i wędkarzy.

Trochę chodzenia i opał zapewniony, można rozpalać, żeby zrobił się żar do grillowania. Można w końcu usiąść na słońcu i czekać.

W końcu zjawia się Małgosia ze Zbyszkiem, na ruszcie dochodzi już karkówka, więc przywitanie i siadamy do stołu. Jest o czym gadać, bo nie widzieliśmy się pół roku. Pęka ostatnia flaszka tsipuro. Dzień był ciepły, ale wieczór i noc, bardzo zimna. Jeszcze przed północą grzecznie lądujemy w kamperze ze zmarznietymi dupskami, niby od ogniska ciepło, ale z tyłu wali zimnem.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.