Rano, zanim kurierzy wyruszą do nas z nowymi przesyłkami jedziemy szybko do Włodawy na zakupy. Po śniadaniu przychodzą już kolejne przesyłki, a w śród nich płotek, który będzie witaczem. Ustawimy go na wjeździe a na nim pojawią się napisy z nazwą siedliska. Będzie to ułatwienie dla naszych gości, bo ostatni, trochę nie byli pewni, czy dobrze trafili. Zamówiliśmy też kontener sanitarny, który powinien do nas dojechać do dwóch tygodni. Jutro rano wjedzie też koparka łańcuchowa do kopania rowów, na rozprowadzenie prądu na placu.



Nasi goście wykorzystują dobrą pogodę i ruszają na wycieczkę rowerową.

W międzyczasie pojawia się na placu kolejna ekipa ze Starogardu Gdańskiego. Powitanie, wybierają sobie miejsce na biwak.




Woda w basenie ma już 22 stopnie, a jutro startuje kolejna fala upałów, odpalę więc dodatkowo dogrzewanie solarne mojej konstrukcji i myślę, że w tym tygodniu basen zostanie rozprawiczony 😉

Wieczorem planowaliśmy wspólne ognisko z naszymi gośćmi, ale prognozy pogody przewidywały burze i opady deszczu. Finalnie odgrzaliśmy bigos, a ognisko przenieśliśmy na jutrzejszy dzień. Prognozy się nie sprawdziły i wszystkie wieczorne burze nas minęły. Armagedon zaczął się dopiero w nocy, błyskało i waliło prawie do rana. My wieczór spędziliśmy na powietrzu przy piwku i winku. Nasi rowerowi goście zachwyceni okolicą i jej przyrodą. Zrobili tylko przeszło 20 km na rowerkach, bo co chwile mieli przystanki na podzianie krajobrazów i ptactwa. Zaliczyli Jezioro Wytyckie, Durne Bagno i stawy w Starym Brusie.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
