Rano jedziemy do Gminy, w końcu trzeba zgłosić zakup nieruchomości, podpisać umowy na śmieci, wodę ogarnąć podatek od nieruchomości. Okazuje się, że połowa gminy na urlopach i mamy przyjechać za dwa tygodnie.
Wracamy na siedlisko, a tam elektryk już walczy z nowym przyłączem. Koło południa mamy już licznik na zewnątrz, prąd płynie już izolowanym kablem do domu, a w domu nowe bezpieczniki, bo były wcześniej tradycyjne korki.



Jutro piąteczek, więc może ktoś przyjechać na weekend, więc kończę koszenie trawy, żeby potem nie zakłócać komuś wypoczynku.



W końcu przyjechał zamówiony kontener sanitarny. Małe opóźnienie w realizacji, ale dobrze, że dotarł na sierpniowy weekend. Mimo, że bloczki fundamentowe niby wypoziomowałem, to jednak puszę jeszcze trochę kontener wypoziomować. Na razie biorę się za podłączenia. Kanalizacja gruba podpięta, woda doprowadzona, jutro tylko muszę dokupić kolanka i rurę do brudnej wody. Jutro też elektryk podepnie prąd i łazienka z toaletą będzie dostępna dla gości. Dziś na razie działa toaleta.







Po obiedzie wziąłem się za porządek za szopami. Musiałem wyciąć samosiejki mirabelki, posprzątać różne śmieci z chaszczy i mogłem wjechać z kosą spalinową.

Odwiedziła też nas nasza Pani Sołtys i przywiozła nam zaproszenie na sołecką imprezę w niedzielę. Co prawda widzieliśmy się już na jarmarku w Holi, bo była na stoisku naszego koła gospodyń, ale dziś była okazja się w końcu poznać. Zaprosiła też na imprezę naszych gości, jak ktoś będzie akurat w niedzielę.

A pod wieczór na plac wjechał kamper, dobrze, że zdążyłem ogarnąć koszenie. Zajechali do nas Hania z Romanem, którzy kibicowali wirtualnie naszym poczynaniom i będąc w okolicy nie mogli nas nie odwiedzić. Spędziliśmy miły wieczór na rozmowach przy winku.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
