Powoli zaczynają się grzyby

Zachęcony wczorajszymi malutkimi zbiorami, kiedy Kasia jeszcze spała wyskoczyłem do naszego lasu za domem na kolejny zwiad grzybowy. No powoli coś już się pokazuje. Kilka koźlarków, kania i prawdziwek. Nie wszystkie ze zdjęć wylądowały w koszyku, ale wyglądały fajnie, to sfociłem. Kasia dała znać, że wstała, więc wracam do domu.

Oczywiście była zła, że pojechałem bez niej, więc by naprawić krzywdy, zaraz po śniadaniu ruszyliśmy ponownie do lasu. Teraz pojechaliśmy kawałek dalej paskudą, by poznać trochę różne miejsca. Szału nie było, ale kolejne kurki, podgrzybek, dwa prawdziwki i nawet dwa maślaki.

Po drodze wypatrzyliśmy w Dino jakąś nową dostawę drzewek, więc zajechaliśmy. Promka 5 w cenie czterech i na podwórku wylądowały dwie odmiany czereśni, wiśnia, śliwka węgierka, i grusza.

Dobra teraz trzeba brać się za robotę. Umyłem balie, bo na jutro jest na nią zamówienie, zabrałem się trochę za obrabianie gałęzi, ale jednak piła nawet elektryczna trochę hałasuje, a na placu mamy gości, więc zmieniłem zajęcie na mniej hałaśliwe i podjąłem dalszą walkę z rozwalonym gołębnikiem. No jeszcze z jeden dzień i nie będzie po nim śladu. Kasia powoli musi wracać do pracy w biurze.

Na obiad Kasia wyczarowała zupę ogórkową, którą poczęstowaliśmy naszych gości i wysłaliśmy ich na kanie na pobliskie łąki. My wróciliśmy do pracy a pod wieczór zjedliśmy nasze dwudniowe zbiory uduszone z cebulką i w śmietanie.

Pod wieczór Wiktor mówi: wysyłasz nas gdzieś na kanie, a u ciebie na podwórku rosną. No faktycznie pod lipą urosła już całkiem spora kania 🙂 Muszę jutro zrobić obchód terenu, bo może jeszcze gdzieś indziej rosną.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.