To mamy pierwszy dzień świat Bożego Narodzenia. Pogoda w końcu się klaruje, zza chmur wyłaniają się zaśnieżone szczyty okolicznych gór. Poranne kąpiele i zastanawiamy się co dalej. Tu gdzie stoimy, słońce o tej porze roku się nie pokazuje, jest zbyt nisko i zasłania je sąsiednia góra.


Postanawiamy, że na świąteczne śniadanie przejedziemy na sąsiednie źródła, gdzie teren powinien być bardziej nasłoneczniony. Jedziemy pierwsi na zwiad, czy jest tam miejsce i jak by co damy znać Ani i Marcinowi, żeby dojechali. Jak będzie słabo, to wrócimy do nich. Okazuje się, że na nowym miejscu będzie słońce i jest fajnie.





Dajemy znać ekipie, że mogą tu jechać. Nie ma tu nikogo, więc fajnie, mamy źródła tylko dla siebie. Koty sprawdzają nową miejscówkę, dziś sobie pobrykają cały dzień.


Nadciąga Ania z Marcinem i szykujemy świąteczne śniadanie. W cieniu jest tylko 16 stopni, ale na słońcu 25 więc siedzi się bardzo przyjemnie. Nawet po wyjściu z gorącej wody nie jest zimno. Na stół każdy wykłada co ma i zaczynamy śniadanie.





Kawa i można iść do wody. W tych źródłach woda nie jest taka ciepła jak w jeziorku termalnym, ale nadal fajna i przyjemna. Nasi goście mieli dziś jechać dalej, bo w Grecji są tylko kilka dni, ale spodobało im się na tyle, że zostają jeszcze do jutra.















Po wyjściu z wody było słodkie lenistwo i gra w karty. Dzień krótki, to i szybciej trzeba było zjeść obiad, w sumie nie byliśmy jeszcze bardzo głodni, więc wystawiliśmy na stół zupę grzybową, która miała być w wigilię.

Trzeba by jeszcze rzucić okiem na okolicę z góry.








Dobrze, że się przestawiliśmy, bo gdy poleciałem dronem nad wczorajszą miejscówkę, to zobaczyłem, że faktycznie słońce się tam nie pojawiło.

My też powoli musieliśmy się żegnać ze słońcem, dzień krótki i powoli kryło się za górami. Kasia jeszcze zaserwowała grzane wino z pomarańczą, ale powoli wszyscy zawinęli się do kamperów, bo zrobiło się chłodno. Ale dzięki przeprowadzce udało się trochę odnowić zapas prądu i wyprodukować ze słońca 1kw. Jutro już się pewnie rozdzielimy, Ania z Marcinem pojadą jeszcze coś pozwiedzać, my może przeniesiemy się na kolejne sąsiednie termy, a dokładniej nad termalną rzekę. Jutro ma jeszcze trochę popadać, ale to ostatni dzień gorszej pogody, a w prognozach potem 14 dni słońca.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
