Plany na najbliższe dni były inne, ale rano przyszedł inny pomysł. Jutro święto, więc nic za bardzo nie porobimy, więc może dziś pomalować podłogę w kuchni i przez dzień świąteczny sobie wyschnie. Niestety farba ta schnie jakieś 1,5 doby, a podłoga w kuchni jest strategiczna. Trzeba przejść przez kuchnię do toalety, jest tu też piec do ogrzewania, a do kominka w salonie też trzeba przejść przez kuchnię. Więc jak pomaluje podłogę, to dom staje się nieużyteczny. Kiedy wstała Kasia zaakceptowała mój pomysł i po śniadaniu zabraliśmy się do przygotowywania kuchni do malowania. Kasia też wyposażyła kampera w niezbędne sprzęty i prowiant, bo na czas schnięcia podłogi zamieszkamy w kamperze.
Podłoga przygotowana do malowania, więc chwila oddechu na słonku i do roboty.

Kasia czas uwięzienia w Kamperze wykorzystuje na pracę biurową, a ja powoli jadę z podłogą. Koło 18-stej podłoga pomalowana.


No to do kampera i można się poczuć jak na wyjeździe, tyle tylko, że gdyby nie zakup siedliska, to pewnie teraz byśmy byli na Sycylii i za oknem był by ciekawszy widok, o pogodzie nie wspomnę. Ale zimowe wojaże muszą poczekać do kolejnego sezonu. Na razie możemy sobie oglądać zdjęcia i filmiki naszych przyjaciół, którzy właśnie włóczą się po Sardynii.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
