Bałkany jesień 2015 cz 16 Ochryda i powrót do Polski

Rano po złożeniu biwaku wjechaliśmy już do Macedonii. Naszym głównym celem była Ochryda, ale wcześniej odwiedziliśmy Klasztor św. Nauma nad Jeziorem Ochrydzkim. To jeden z najpiękniejszych i najbardziej malowniczo położonych monasterów w Macedonii Północnej. Założony został w 905 roku przez św. Nauma Ochrydzkiego, ucznia św. Cyryla i Metodego. Uważany jest za jedno z najważniejszych miejsc w historii chrześcijaństwa słowiańskiego, a sam Naum jest czczony jako uzdrowiciel – według tradycji można „usłyszeć bicie jego serca”, przykładając ucho do kamiennego sarkofagu znajdującego się w głównej cerkwi. Wnętrze cerkwi zdobią freski z XVI–XVIII wieku, przedstawiające sceny biblijne i postacie świętych. Kompleks składa się z cerkwi św. Archaniołów Michała i Gabriela, zabudowań klasztornych oraz dziedzińca z ogrodami.

Do Ochrydy dojechaliśmy koło południa i od razu ruszyliśmy zwiedzać to urokliwe miasto. To jedno z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych miast Macedonii Północnej, położone nad krystalicznie czystym Jeziorem Ochrydzkim, jednym z najstarszych i najgłębszych jezior Europy. Miasto ma niezwykle bogatą historię, a jego centrum i jezioro znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Miasto nazywane jest „Słowiańską Jerozolimą” – kiedyś znajdowało się tu nawet 365 cerkwi, czyli jedna na każdy dzień roku.

Najważniejsze zabytki to:

Twierdza cara Samuela w Ochrydzie (mac. Самуилова тврдина) to jedno z najważniejszych średniowiecznych umocnień Bałkanów oraz najbardziej rozpoznawalny zabytek miasta Ochryda w Macedonii Północnej. Powstała na przełomie X i XI wieku, w okresie, gdy car Samuel był władcą Pierwszego Carstwa Bułgarskiego (997–1014). Ochryda była wówczas stolicą państwa, a twierdza pełniła funkcję centrum administracyjnego i militarnego. Po upadku państwa Samuela na rzecz Bizancjum (1018) forteca była wciąż użytkowana, a później przebudowywana przez kolejnych władców regionu. Ostateczny kształt murów w dużej mierze pochodzi z czasów bizantyjskich i osmańskich, choć fundamenty są jednoznacznie związane z okresem rządów Samuela. Twierdza jest symbolem złotego okresu Ochrydy, kiedy miasto było ważnym ośrodkiem słowiańskiej kultury, piśmiennictwa i chrześcijaństwa.

Cerkiew św. Klemensa na Plaoszniku – odbudowana w miejscu ważnego średniowiecznego ośrodka nauki. Cerkiew znajduje się na wzgórzu Plaošnik, około 250 metrów poniżej fortu, co czyni ją dobrze widoczną z okolic jeziora i miasta. Pod obecną cerkwią pierwotnie istniała wczesnochrześcijańska bazylika (około V–VI w.), z bogatą mozaikową posadzką. W roku 893 wielki uczony i święty Saint Clement of Ohrid odbudował tam świątynię, nadał jej formę cerkwi (triconch / trójdzielnej) i poświęcił ją Święty Panteleimon. W tym samym kompleksie powstała również szkoła, tzw. Ohrid Literary School, która stała się centrum słowiańskiej kultury i piśmiennictwa. Po śmierci św. Klemensa (916), został pochowany w zbudowanym przez siebie grobie w cerkwi. W XIII–XV w. cerkiew była wielokrotnie odnawiana, malowano w niej freski, dobudowywano nawę, przedsionki i dzwonnicę. Po przejęciu tej części regionu przez władze osmańskie, świątynię zburzono do fundamentów, a na jej miejscu wzniesiono meczet (tzw. Imaret Mosque). Minaret pozostał do dziś, choć później meczet został rozebrany w 2000 roku. W 1942–43 i w latach 60. XX wieku przeprowadzono pierwsze wykopaliska archeologiczne, odkrywając fundamenty dawnej cerkwi, grobowiec św. Klemensa i fragmenty mozaik. W latach 1999–2002 zainicjowano kompleksową renowację — nowa cerkiew została odbudowana na fundamentach z IX w., z zachowaniem historycznej formy (triconch), używając dawnych materiałów i technik. Ukończono prace i ponownie poświęcono świątynię w 2002 roku.

Antyczny teatr – pozostałość z czasów hellenistycznych i rzymskich. Położony na zboczu wzgórza między dwoma wzniesieniami, nieopodal kościoła św. Zofii, w historycznej części Ochrydy, powstał na przełomie III–II w. p.n.e. W okresie hellenistycznym służył głównie do wystawiania dramatów i komedii greckich, później – w czasach rzymskich – wykorzystywano go również do walk gladiatorów i egzekucji. Teatr wykuto częściowo w naturalnym zboczu, co zapewniało dobrą akustykę. Zachowała się część cavei (widowni), fragmenty kamiennych siedzisk oraz parodos, czyli boczne wejścia na scenę. W niektórych miejscach widoczne są rzymskie inskrypcje, a także pozostałości architektury z okresu późniejszych przebudów. Po upadku Imperium Rzymskiego teatr został porzucony i częściowo zasypany. W lokalnych tradycjach miejsce to miało złą sławę, ponieważ właśnie tu Rzymianie wykonywali wyroki śmierci na przeciwnikach politycznych – przez długi czas mieszkańcy omijali je z tego powodu. Dopiero w latach 80. XX wieku odkryto i podjęto systematyczne prace archeologiczne, które odsłoniły teatr w formie widocznej dziś.

Kościół Sveta Bogorodica Pandonos znajduje się w historycznej części Ohrid — tuż nad antycznym amfiteatrem, przy ulicy Kuzman Kapidan. Obecny kościół wzniesiono na fundamentach wcześniejszej, średniowiecznej świątyni. Budynek ma formę jednonawową (czyli jednego głównego pomieszczenia). Wnętrze jest skromne — jedynym elementem malarskim (freską) jest zachowany w części ołtarzowej wizerunek Bogorodicy, patronki świątyni. Z zewnątrz kościół wygląda skromnie, co nie czyni go mniej interesującym: jego niewielkie rozmiary i prosta forma nadają mu intymny, kameralny charakter.

Cerkiew św. Marii Peribleptos została wzniesiona w 1295 roku, albo 1294/95, z inicjatywy bizantyjskiego dostojnika Progonos Sgouros. W okresie panowania osmańskiego (gdy główny kościół miasta, został przekształcony w meczet), kościół Peribleptos przejął rolę katedry Ohrid Archdiocese, stając się główną świątynią chrześcijańską w mieście. W tym samym czasie do kościoła przeniesiono też relikwie Saint Clement of Ohrid — co przyczyniło się do popularnej nazwy: „St. Clement”. Kościół jest typowym przykładem średniowiecznej architektury bizantyjskiej. W XIV w. dobudowano boczne kaplice i krużganki — co wskazuje, że kościół był rozbudowywany i adaptowany do potrzeb rosnącej wspólnoty. Kościół słynie z bogatych fresków — wykonanych przez mistrzów bizantyjskich Michael Astrapas i Eutychios. To jedne z ich pierwszych udokumentowanych prac.

W Ochrydzie zjedliśmy jeszcze pyszny obiad i ruszyliśmy dalej w drogę, ale już niestety w stronę Polski. Po drodze odłączył się od nas Andrzej, bo on wracał do Francji i obrał inny kierunek niż my.

My spokojnie przejechaliśmy Macedonię, a gdy wjechaliśmy do Serbii, rozglądaliśmy się powoli za miejscem na biwak. Po lewej stronie wyłoniły się fajne góry, więc zjechaliśmy z głównej drogi, minęlismy jakieś wioski i pieliśmy się szutrową drogą do góry. Na koniec dnia znaleźliśmy ładną polankę na biwak. Rozbiliśmy obóz, nawet chwile posiedzieliśmy przy ognisku, ale zmęczenie szybko wszystkich wygnało do spania.

Nasza pasażerka Małgosia spała w namiocie obok nas, a my w samochodzie. W nocy dzwoni mi telefon, patrzę Andrzej dzwoni, kurde stało mu się coś czy co, że dzwoni o tej godzinie? Odbieram, a on mówi, że Małgosia nie może się do nas dodzwonić i że ktoś chodzi po naszym biwaku. Otwieram klapę, wyglądam, nikogo nie ma, coś jej się przesłyszało. Zamykam i zasypiam, ale budzi mnie kolejny telefon od Andrzeja, że ktoś chodzi koło namiotów. Otwieram klapę a tu stoi trzech żołnierzy, w noktowizorach, w kamizelkach kuloodpornych i z długą bronią. Miny musieliśmy mieć z Kasią niekiepskie, bo widać, że żołnierze ledwo powstrzymują się od parsknięciem śmiechem. Pytają się co my tu robimy? Odpowiadamy, że śpimy, bo wracamy z Albanii do Polski i zajechaliśmy tu na nocleg tranzytowy. Oni do nas, że to jest granica Kosowa. Kurcze jadąc tu nie widzieliśmy, żadnych znaków granicznych. Finalnie pozwolili nam zostać do rana, gdy odeszli, roztrzęsiona Małgosia wpakowała nam się do auta, musieliśmy dać jej śliwowicy, żeby mogła iść spać do namiotu 😉 Okazało się, że nie mogła się do mnie dodzwonić, bo nie miała wpisanego przy numerze +48.

Wstałem rano jako pierwszy, wstawiam wodę na kawę, patrzę a ci żołnierze siedzą w krzakach i nas cały czas pilnują. Podnoszę czajnik do góry i się pytam czy chcą kawę lub herbatę, ale odmawiają. Po chwili wstaje reszta ekipy, opowiadamy im o nocnych przygodach i jak na zawołanie drogą obok jadą jakieś czołgi i transportery, aż ziemia się trzęsie. Mało tego, że rozbiliśmy się na granicy Kosowa z Serbią, to jeszcze obok jakieś bazy wojskowej, która była zaraz za wzniesieniem. Po tym wszystkim wszyscy dziś jakoś szybko zjedli śniadanie i momentalnie byli spakowani.

Jedziemy dalej przez Serbię, stajemy na kawę i chwilę odpocząć w Nis. Dowiadujemy się, że Andrzej też miał przygody w Serbii. Jechał autostradą i w pewnym momencie policja kierowała samochody na boczną drogę, bo autostrada była dalej w budowie. Andrzeja chcieli zatrzymać i pokazali mu, że ma zjechać na lewo nie na prawo. Andrzej zrozumiał, że ma jechać dalej autostradą i pojechał prosto. Poscig na bombach, aresztowanie i oczekiwanie na szybką rozprawę sądową. Na szczęście zakończyło się to grzywną i Andrzeja puścili 😉

Wjechaliśmy na Węgry, już nawet nie pamiętam gdzie rozbiliśmy kolejny biwak tranzytowy, Dosyć szybko wszyscy poszli spać, bo prawie cały dzień jechaliśmy, do tego kolejka na węgierskiej granicy.

Następnego dnia już dojechaliśmy wieczorem do polski, gdzieś po drodze stając na obiad, pod jakimiś wiatami, bo pogoda już nie była bałkańska. Tak zakończyła się nasza kolejna przygoda na Bałkanach.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.