Poranek był bardzo mglisty, ale bezwietrzny i bardzo ciepły, bo termometr wskazywał 15 stopni. Słońce przez mgły przebiło się dopiero po południu.

Rano wybraliśmy się na spacer po starej części miasta Alcochete. Założone przez Arabów pod nazwą „Alcaxete”, co oznacza piece i którego pochodzenie uważa się za związane z istniejącymi tu dużymi piecami do wypalania gliny. Alcochete zostało podbite przez D. Afonso Henriquesa, pierwszego króla Portugalii, w XVI wieku. XII. Równiny solne są wielkim bogactwem naturalnym tego obszaru, a Alcochete jest przez długi czas uważane za najważniejszy ośrodek produkcji soli w kraju, która do dziś ma fundamentalne znaczenie dla lokalnej gospodarki. W okolicy znajduje się Rezerwat Przyrody Ujście Tagu, gdzie można obserwować różne ptaki przelatujące tędy podczas swoich wędrówek, wśród których wyróżniają się stada flamingów.




























Po kilku dniach spędzonych na „lądzie” wróciliśmy nad ocean. Zjechaliśmy też ponownie poniżej Lizbony. Zacumowaliśmy dziś na przylądku Cabo Espichel. Przylądek jest najbardziej wysuniętym na południe punktem ujścia rzeki Tag. Na miejscu znajduje się latarnia morska zbudowana w 1790 roku oraz Sanktuarium Matki Bożej na Przylądku Espichel, które ma ponad 700 lat.











Dziś na tapetę poszło tylko sanktuarium, resztę zostawiamy sobie na jutro. Sanktuarium Nossa Senhora do Cabo Espichel, jest jednym z najbardziej imponujących miejsc w regionie, zarówno ze względu na swoje położenie, jak i ze względu na niezwykły zespół architektury naturalnej. Początki kultu sięgają roku 1410, kiedy to dwóch starszych z Caparica i Alcabideche, po przypadkowych snach na ten temat, otrzymało ostrzeżenie z Nieba. Z czasem odkryli na krańcu Cabo Espichel czczony wizerunek Nossa Senhora do Cabo. Do początków XVIII wieku patio otaczające prymitywną świątynię otaczały domy urządzone dla pielgrzymów przybywających tam w celach pielgrzymkowych, aby oddać cześć obrazowi. Obecny kościół, zwrócony tyłem do morza, został zbudowany na polecenie królewskie w latach 1701–1707 pod kierunkiem architekta João Antunesa. Począwszy od 1715 r. duży napływ pielgrzymów na Przylądek wymusił budowę dwóch skrzydeł z podcieniami. Później wybudowano sieć wodociągową obejmującą akwedukt. Wewnątrz można znaleźć cenne świadectwa artystyczne, w szczególności ołtarz główny w stylu narodowego baroku, który strzeże obrazu Senhora do Cabo, strop z malowidłami perspektywicznymi (wykonanymi w 1740 r. przez Lourenço da Cunha) oraz malowidła z XVI w. autorstwa Mistrza z Lourinhã, które przedstawiają św. Jakuba i św. Antoniego. Na uwagę zasługuje także znajdująca się przy ołtarzu głównym trybuna przeznaczona do wizyt królewskich. Kilka metrów od Sanktuarium, na klifach, nadal stoi mały Ermitaż Pamięci, pochodzący z XV wieku i zbudowany w tym samym miejscu, co objawienie. Jego wnętrze pokryte jest panelami z XVIII-wiecznych płytek ilustrujących legendę Senhora do Cabo.



























































Dziś był pogodowo dziwny dzień, bardzo ciepło, ale prawie do popołudnia utrzymywały się mgły. Po południu kiedy słońce się przebiło, w powietrzu nadal utrzymywała się lekka mgła. Temperatura osiągnęła 23 stopnie w cieniu, a wieczorem łąki rozbrzmiały świerszczami jak by to była lipcowa noc.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
