Dzień 211 – Chyba odpuścimy

Parchatki nadal nie ma. Kolejny dzień poszukiwań i rozmów z mieszkańcami. Wszyscy twierdzą, że dopadł ja lis, bo już niejednego kota tu załatwiły. Powoli się godzimy, że straciliśmy Parchatkę 🙁 To był najfajniejszy i najwierniejszy kot zarówno w moim jak i Kasi dotychczasowym życiu. Jutro chyba ruszymy dalej, może jeszcze z promykiem nadziei, że ktoś zadzwoni, że się odnalazła, choć chyba szanse na to są zerowe. Nie wiem, podejmiemy decyzję rano 🙁

W międzyczasie musiałem odpalić kampera by pojechać zrobić serwis i wyrzucić gdzieś śmieci. Kasia została przy wiacie, gdyby czasem kot wrócił. Ja wracając jeszcze objechałem powoli wszystkie drogi w okolicy w dalszej odległości, gdzie nie doszliśmy pieszo, ale bez rezultatu.

Wieczorem dojechało na miejscówkę małżeństwo z Tarnowa, posiedzieliśmy trochę przy kominku wieczorem. Zostają tu do niedzieli, więc też zwrócą uwagę, czy nie pojawiła się Parchatka, gdybyśmy już odjechali. Mają takiego samego busa, więc pewnie by śmiało podeszła.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.