Od rana popadywało, mieliśmy dziś zmienić miejsce, ale w końcu doszliśmy do wniosku, że mamy tutaj pod dachem kominek i na taką pogodę miejsce jest ok. Zostajemy więc jeszcze jeden dzień. Praca się piętrzy, więc nie szkoda, że za oknem brzydko. Trzeba też zmienić miejsce głosowania na Prezydenta. Można to teraz zrobić szybko przez stronę mObywatel. Gdzie by tu zagłosować? A niech będzie Baligród. W tej enklawie PiSu przydadzą się dwa głosy przeciwne 😉 Więc jak w Gminie Baligród Trzaskowski dostanie dwa głosy, to my 😉

Po południu jednak wychodzi trochę słońce, praca podgoniona i można odpocząć. Odpalam telewizor 50 calowy, czyli kominek, bo może coś się wrzucie na ruszt, a i przyjemniej posiedzieć, bo na zewnątrz nie jest za ciepło.



Fajnie, aż tu nagle wpada ekipa z kosiarkami, no będą warczeć ze dwie godziny, bo mają tu co kosić. Dzwonią do leśniczego, ale okazuje się, że w kilku miejscach są jakieś chronione gatunki kwiatów i muszą na niego zaczekać, aż im pokaże, gdzie nie mogą. Przyjeżdża i chodzi z nimi wokoło, kurde chyba znam gościa, tak to chyba Rysiek z Baligrodu, który kiedyś był z nami w Rumunii. Glowy nie dam. Dzwonię do Malwiny i Krzyśka, bo to jego szwagier i pytam się jakim autem jeździ, no tak teraz to na 100% Rysiek. Podchodzę, cześć, ale gość zdziwiony. Nie poznajesz, no nie. Rumunia jakieś 9 lat temu, aaaa i już wszystko jasne. Ucinamy sobie dłuższą pogawędkę i wspominamy tamten wyjazd. Okazuje się, że wita, gdzie stoimy, to jego leśnictwo. Fajnie ale Rysiek musi lecieć dalej do obowiązków i zostawia nam ryczących kosiarzy. W końcu trawka wykoszona i zapada upragniona cisza.

Kasia na obiad odgrzała kapustę z boczkiem, którą wczoraj przygotowała. A w między czasie zadzwonił Andrzej, że jest w Bieszczadach i by chętnie nas odwiedził. Wysłałem mu namiary i po jakieś godzinie się pojawił. Ma teraz nową zajawkę i został radioamatorem. Zaczął zaraz rozkładać anteny i sprawdzać z kim się połączy. Jednak wiata jest tak otoczona górami, że dużych sukcesów nie odniósł.





Po chwili odzywa się Malwina z Krzyśkiem, wracają z Gliwic i chętnie też by nas odwiedzili, ale będą dopiero wieczorem. Wieczorem więc towarzystwo się powiększa i choć mieszkają kilka kilometrów dalej w Cisnej, to zostają na noc 😉



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
