Jeśli mechanik mówi wam, że auto będzie na dziś po południu, nie wierzcie, jeżeli mówi wam, że jednak na jutro, też nie wierzcie. Ale od początku. Dzień powitał nas pięknym słońcem. Myślę sobie zaraz przyjdzie druga lodówka, odbiorę kampera z warsztatu i z Leszkiem zamontujemy lodówkę i inne pierdółki.

Jednak życie napisało inny scenariusz. Owszem rano kurier przywiózł lodówkę, ale nie tą co była zamówiona. Pomyłka na magazynie, ale na szczęście jeszcze tego samego dnia wysłano właściwą i jest szansa, że jutro dojdzie.

No trudno, to czekam na kampera, bo jest jeszcze gasbank do zamontowania i jeszcze kilka przeróbek i przygotowań do kolejnego wyjazdu. Telefon od mechanika, o zrobiony myślę sobie. A tu wie pan co? Pasowało by jeszcze to i to i to zrobić. No fakt prosiłem o sprawdzenie wszystkiego co się da, bo autko robi duże odległości i wolę coś profilaktycznie zrobić w Polsce, niż gdzieś za granica bez rachunku i drożej. Chciałem to mam, lista rzeczy do zrobienia się wydłużyła, a kamper do odbioru będzie jutro. O koszt nawet nie pytałem, ale mało nie będzie 🙂 Pozostał nam kolejny leniwy dzień z widokami na Beskid Sądecki.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
