Dzień 249 – Bieszczadzki Worek

Rano Boguś wyciągnął nas z błotka i pojechaliśmy zagłosować w wyborach prezydenckich. Na II turę dopisaliśmy się do spisu wyborców w Gminie Lutowiska, to najmniej zaludniona gmina na kilometr kwadratowy. Głosowaliśmy w wiosce Chmiel. Trzasnęliśmy krzyżyk w odpowiednim miejscu i ruszyliśmy w kierunku tzw Bieszczadzkiego Worka, czyli najbardziej na południowy wschód wysuniętą część Bieszczadów i Polski.

Przed Mucznem można zobaczyć mały skansen przybliżający różne techniki wypału węgla drzewnego. Można zobaczyć jak wyglądał lemierz, a jak retorta, jest też typowy barakowóz w którym mieszkali smolarze.

Za Mucznem znajduje się kolejne ciekawe miejsce – Taras widokowy Bóbr Europejski. Widać z niego żeremia bobrowe i być może przy odrobinie szczęścia można zobaczyć bobry. Zwierzęta te jednak żerują i są aktywne wieczorem i wcześnie rano.

Po drodze do Tarnawy w dwóch miejscach można zobaczyć pozostałości wiaduktów kolejki wąskotorowej, która kiedyś wywoziła stąd „bieszczadzkie złoto” czyli drewno. Dziś już nie ma po torach śladu i zostały tylko przyczółki mostu.

Drugie relikty mostu wąskotorówki znajdują się kawałek dalej nad potokiem Roztoki, przy trasie na punkt widokowy, na którym do niedawna można było zobaczyć scenografie z filmu Wataha. Stała tu szopa w której ukrywał się Rebrow.

Dzisiejszym głównym celem była Ścieżka Przyrodniczo-Historyczna Tarnawa Niżna-Dźwiniacz Górny. W sumie do przedreptania jakieś 8 km, przez łąki nieistniejących wsi Tarnawa Niżna i Dźwiniacz Górny. Tam stare drzewa owocowe, okazałe lipy, krzyże i kapliczki przydrożne a na końcu ścieżki dwa stare cmentarze i torfowisko. Pogoda dopisała, choć kilka razy wystraszyły nas pomruki burzy, ale przeszła bokiem po stronie ukraińskiej. Mimo że nie padało, to Bieszczady są tak nasiąknięte wodą, że do suszenia przybyła kolejna para butów, zresztą na końcu trasy do pokonania w bród był jeszcze potok.

W sumie na nogach zrobiliśmy dzisiaj 14 km, więc chyba zasłużyliśmy na dobry obiad. Dobrze go zjeść u znajomego i w sprawdzonym niejednokrotnie lokalu. Udaliśmy się więc do Siedliska Carpatchia. Super była chrzanowa zupa dnia, na drugie Kasia zamówiła żeberka, a jak bigos z dziczyzny. Do tego piwo warzone na miejscu.

Porcje były słuszne, więc ledwo doszliśmy do kampera 😉 Dziś nocujemy w Mucznem, bo jutro mamy tu jeszcze trochę do pochodzenia. Gdzie pójdziemy zadecyduje pogoda rano, bo powoli kończą nam się buty 😉

Teraz czekamy na wieczór wyborczy z nadzieją, że dobrze trzaskaliśmy 🙂

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.