Wstaje piękny dzień, a za oknem koty mają telewizor, a w nim z kamerą wśród zwierząt. Pojawił się pies, kot, ale gwoździem programu był koń. Dla kotów musiał być, to film z gatunku horrorów, bo oba wpatrzone były w „ekran” z napięciem i przestrachem.



Po wczorajszych wojażach na wyspie robimy dzień przerwy. Wczoraj przedreptaliśmy 12 km, więc niech stare kości odpoczną 😉 Zostajemy na plaży Petrothalassa. Śniadanie, kawa i do południa popracujemy, potem jak już będzie za gorąco w kamperze, to trochę nacieszymy się słońcem na zewnątrz.



Mamy tutaj rodzinę bezpańskich psów, ich matka strasznie wychudzona. Dokarmiamy je już od wczoraj, ale suki strasznie żal. Obok nas dziewczyny z Niemiec też co mają to dają wychudzonej suce. Jedna z nich zna grecki, więc im daję wykaz fundacji, które opiekują się zwierzętami. Dostaliśmy go, gdy szukaliśmy weterynarza do sterylizacji dla naszych kotów. Dzwonią do pobliskiej w Porto Cheli, ale tam słyszą, że to nie są bezdomne psy, tylko z sąsiedniego domu. Tylko że dom wygląda na nie zamieszkany zimą i te psy są zdane tylko na przypadkowych ludzi, którzy coś im tam rzucą. U nas też nie jest dobrze z podejściem do bezpańskich zwierząt, ale tutaj to jakaś totalna porażka, jak w Rumunii 15 lat temu.












Na szczęście psy i nasze koty całkiem dobrze się dogadują, miłości może nie ma, ale kociska cały dzień latają na zewnątrz i nie ma żadnych spięć. Psy udają, że kotów nie widzą, koty też, ale jednak bacznie obserwują psiaki.


Od południa zrobiło się tez fajnie ciepło, więc troszkę ogarnęliśmy porządki w kamperze, a i na słonku udało się trochę posiedzieć. Sąsiadki poszły nawet z kocykiem na plażę się opalać.


Niestety pod wieczór zdarzył się wypadek, koty powoli zagarnialiśmy do kampera. Apollo już wrócił, ale Atena jeszcze gdzieś łaziła po krzakach i natrafiła na miejscowego kota. Było starcie, ale agresora szybko odgoniłem. Jednak Atena została ugryziona w tylną łapę. Rana chyba nie jest groźna, ale ją boli i kuleje. Mamy nadzieję, że jej przejdzie, bo chyba z czymś takim nie ma sensu jechać do weterynarza.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
