Tak jak postanowiliśmy, dzisiejszy dzień przeznaczyliśmy na pracę. Ja już zacząłem przed wschodem słońca.





Śniadanko, kawka na słonku i z powrotem do roboty.


Tylko koty mają labę, od rana urzędują na zewnątrz. Tak się wylatały, że po obiedzie obydwa zameldowały się w kamperze i pomimo otwartych drzwi nie miały już ochoty na spacery.






I tak zleciał cały dzień na pracy. Myśleliśmy, że po południu trochę odsapniemy na zewnątrz, ale jakoś praca dziś szła tak dobrze, że pociągnęliśmy do wieczora. Teraz można się chwilę zrelaksować i otworzyć winko.





Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
