Już od dawna piętrzyło nam się pranie i włączyła się rezerwa czystych ciuchów. Rano dumamy nad planem dnia z uwzględnieniem prania. Albo robimy je na raty, albo spędzimy pół dnia pod marketem, by uprać wszystko. A może camping z pralką i zrobić to na spokojnie? W sumie koszt suszenia 3 wkładów, to prawie koszt campingu. Decydujemy się na camping i pranie bez suszenia, wysuszymy sobie na słonku. Za 7 km mamy taki z pralką i tylko za 17 € z kotem. Wbijamy, kupujemy trzy żetony do pralki i ogień. To nasz pierwszy pobyt na campingu na tym wyjeździe 😉 Rozciągamy 0,5 km sznurków i po każdym praniu wieszamy. Niby słońce, lekki wiaterek i w normalnym klimacie za godzinę było by suche, ale nie nad oceanem. O 21 składamy, ale trafiają się jeszcze rzeczy nie do końca suche, więc rozpinamy jeszcze sznurek w kamperze na niedobitki. Ale mamy wszystko wyparne. Czyli dzisiejszy dzień był typowo techniczny, bez zwiedzania.






Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
