Dzień 505 – Pausania Baths

Kończymy dwudniowy pobyt na termach Spring of Saint Nicholas i jedziemy dalej na objazd wulkanicznego cypla Methana.

Przed nami mykeńskie sanktuarium na półwyspie Methana, to stanowisko archeologiczne położone na wulkanicznym półwyspie Methana, wysuniętym w wody Zatoki Sarońskiej. Obiekt datowany jest na okres kultury mykeńskiej, czyli późną epokę brązu (ok. XVI–XII w. p.n.e.), kiedy na obszarze Grecji kontynentalnej dominowała cywilizacja pałacowa związana m.in. z Mykeny.

Sanktuarium interpretowane jest jako miejsce kultu religijnego o znaczeniu lokalnym, a być może także regionalnym. Znalezione pozostałości architektoniczne i artefakty wskazują, że odbywały się tam rytuały związane z wierzeniami mykeńskimi — prawdopodobnie kultem bóstw przyrody, sił ziemi lub opiekunów wspólnoty. W kulturze mykeńskiej praktyki religijne obejmowały składanie ofiar (zwierzęcych i darów materialnych), libacje oraz ceremonie o charakterze wspólnotowym.

Methana jest obszarem o aktywności wulkanicznej, co mogło mieć znaczenie symboliczne i religijne. W świecie egejskim miejsca związane z niezwykłymi zjawiskami naturalnymi (gorące źródła, fumarole, niestabilne podłoże) często postrzegano jako przestrzenie o szczególnej mocy sakralnej. Lokalizacja sanktuarium mogła więc łączyć funkcję kultową z obserwacją i „oswajaniem” sił natury.

Stanowisko to potwierdza, że półwysep Methana był zasiedlony i kulturowo aktywny już w epoce brązu. Odkrycia archeologiczne świadczą o istnieniu sieci osadniczej i kontaktów handlowych w rejonie Zatoki Sarońskiej. Sanktuarium stanowi jeden z przykładów religijnej infrastruktury poza głównymi centrami pałacowymi, co pomaga lepiej zrozumieć zróżnicowanie praktyk kultowych w świecie mykeńskim.

Kawałek dalej wyłania się starożytna kamienna wieża położona w pobliżu miejscowości Agii Theodori. Wieża datowana jest najczęściej na okres wczesnohellenistyczny (IV–III w. p.n.e.). Tego typu budowle pełniły funkcje obserwacyjne, sygnalizacyjne i obronne. Strategiczne położenie wskazuje, że obiekt mógł stanowić część rozbudowanej sieci punktów obserwacyjnych.

Docieramy do Ag. Georgios. To niewielka, tradycyjna wioska na Peloponez, a jej nazwa to nic innego jak Święty Jerzy. Święty Jerzy jest też patronem tutejszego kościoła. To jeden z najbardziej czczonych świętych chrześcijaństwa, męczennik z przełomu III i IV wieku. Według przekazów hagiograficznych Jerzy był rzymskim żołnierzem, prawdopodobnie pochodzącym z Kapadocji (dzisiejsza Turcja). Służył w armii cesarza Dioklecjana. Gdy rozpoczęły się prześladowania chrześcijan (ok. 303 r.), Jerzy miał publicznie wyznać wiarę w Chrystusa i odmówić złożenia ofiary pogańskim bogom. Za to został poddany torturom i skazany na śmierć. Najbardziej znana opowieść mówi o walce św. Jerzego ze smokiem terroryzującym miasto (często utożsamiane z Lyddą lub Sileną). Potwór miał domagać się ofiar z ludzi. Gdy los padł na córkę króla, Jerzy stanął do walki, pokonał smoka i ocalił księżniczkę. Wydarzenie to miało doprowadzić do nawrócenia mieszkańców na chrześcijaństwo.

Tutejszy malutki port, to też fajne miejsce na biwak, ale jest na nie go za wcześniej. Dokarmiamy miejscowe koty, rzucamy okiem na sąsiednie wyspy Egina i Agistri i jedziemy dalej.

Przed nami jeden z główniejszych celów dnia – Pausania Baths. Łaźnie Pauzaniasza to historyczne źródła termalne położone na półwyspie Methana w pobliżu miejscowości Agios Nikolaos. Są jednym z wielu naturalnych wypływów wód geotermalnych na tym wulkanicznym obszarze, który od starożytności słynie z właściwości leczniczych.

Nazwa pochodzi od greckiego geografa i podróżnika Pauzaniasz (II w. n.e.), który w swoim dziele Wędrówki po Helladzie opisywał miejscowe źródła termalne i ich terapeutyczne zastosowania. Już w starożytności wody Methany były wykorzystywane do kąpieli leczniczych, szczególnie w terapii schorzeń skóry i dolegliwości reumatycznych.

Dziś łaźnie, to niewielka kamienna wanna dla 2-3 osób. Woda jest ciepła, ale nie gorąca. Wannę napełniamy wciskając zielony przycisk. Oczywiście trzeba ją zakorkować. Wanna się napełnia i woda zaczyna się przelewać, ale po 15 minutach dopływ wody zostanie odcięty. Takie to bajery. Po termach z rury w Bułgarii, te były kolejne, które nas zaskoczyły.

Kierujemy się teraz na Volcano Peak. To najwyższy i najbardziej charakterystyczny punkt półwyspu wulkanicznego Methana. Volcano Peak to stożek zbudowany głównie z law andezytowych i dacytowych, tufów wulkanicznych i zastygłych strumieni lawy. Ostatnia potwierdzona erupcja na Methanie miała miejsce w III w. p.n.e. (ok. 230 r. p.n.e.), co czyni ten obszar jednym z nielicznych w Grecji z historycznie udokumentowaną aktywnością wulkaniczną.

Robimy krótki przystanek w Makriloggos to jedno z bardziej malowniczych i mniej zatłoczonych miejsc na półwyspie Methana. To miejsce oddaje surowe, autentyczne oblicze półwyspu Methana — mniej komercyjne niż popularne kurorty, ale przez to bardziej klimatyczne, widokowe i kameralne.

Droga staje się coraz węższa, tak na szerokość kampera, oby się z nikim nie spotkać 😉 Podjazdy tak strome, że trzeba piłować na jedynce, a zakręty takie, że w lusterku wstecznym, można odczytać swoją tylną tablicę rejestracyjną. Jeszcze jakieś 8 km do parkingu pod szczytem, z którego chcemy wyruszyć. Aż tu nagle droga zastawiona pachołkami. Dobrze chociaż, że przy jakimś małym skrzyżowaniu i można w razie co nawrócić. O co chodzi nie wiadomo, nie mogli dać jakiegoś info na dole, że droga nie przejezdna?

Co robić? Możemy zawrócić i objechać na około, ale nie chce nam się z powrotem dymać przez góry, może skręcimy w tą boczną i skrócimy trochę odwrót? No dobra spróbujemy. Nie był to dobry pomysł, nie była to droga dla kampera. Zjazd tak stromy, że nawet nie dało się hamować silnikiem na jedynce, więc musiałem zrobić przerwę, by nie przegrzać hamulców, bo bez nich, było by tu nie ciekawie. Serpentyny tak ciasne, że ledwo udawało się je brać na raz. Szczęście w nieszczęściu, że nic nie jechało z przeciwka, chyba nawet miejscowi unikają tej drogi 😉

Udało się szczęśliwie zjechać. Jedziemy teraz do wioski Megalochori. Mamy tu do zobaczenia Methana Acropolis, ale zanim tam dojdziemy podziwiamy klimatyczną, fajną kaplicę. Kaplica reprezentuje typową, skromną architekturę grecką i trudno o niej szukać jakiś informacji, poza tym, że jest pod wezwaniem św. Mikołaja. Schodzi się do niej stromymi schodami w dół. Kasia ja zapamięta dobrze, bo przydzwoniła głową w daszek tak, że aż tynk i farba odpadły, na szczęście głowa cała, a korkowy kapelutek trochę zamortyzował uderzenie.

Obok kaplicy możemy też zobaczyć ciekawą studnię z kamiennymi misami. Wydaje się nam, że służyła kiedyś do pojenia zwierząt, ale może się mylimy. Miejsce nie jest opisane, więc pozostają tylko domysły.

Na dziś zostało nam już tylko stanowisko archeologiczne po dawnym Akropolu Methana. Znajdują się tu ruiny murów obronnych, fundamenty świątyń oraz fragmenty budynków mieszkalnych, które świadczą o strategicznym znaczeniu tego miejsca w starożytności. Akropol w Methanie był wykorzystywany zarówno jako punkt obronny, jak i centrum religijne. Dzięki położeniu na wzniesieniu, z którego rozciąga się widok na okoliczne morze i wybrzeże, pełnił funkcję strażniczą. Wykopaliska archeologiczne ujawniły także fragmenty ceramiki i narzędzi codziennego użytku, co pozwala lepiej zrozumieć życie mieszkańców tego regionu w starożytności.

Trochę nam się zachmurzyło, ale jest ciepło, bo 24 stopnie. W powietrzu czuć już wiosnę, a wokoło zaczynają kwitnąć migdały.

Trzeba powoli kończyć dzień. Biwak planowaliśmy przy Mokradłach Psifta, gdzie staliśmy kilka dni temu, ale jadąc tam, wypatrzyliśmy jakiś mały opuszczony port. Zjazd był trochę ciężki kamienistą droga, zobaczymy jak będzie z wyjazdem 😉 Ale miejsce fajne, cisza i spokój, na chwilę pojawił się jakiś miejscowy rybak, coś porobił przy swojej łodzi i pojechał. Koty po dwóch dniach w kamperze mogły się w końcu wylatać. Natomiast nasze próby kupienia pączków zakończyły się niepowodzeniem. Kupiliśmy jakieś ciastko, które smakowało podobnie jak faworki, ale to nie to. Nie było więc tłustego czwartku. By choć trochę było tłusto, to pokroiliśmy sobie trochę boczku 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.