Rano skoro świt, tym razem z Kasią ruszamy do lasu na miejsce, które dwa dni wcześniej wyczaiłem. Zabieramy prowiant i w połowie grzybobrania robimy sobie przerwę na śniadanie.








Dziś zbiory konkretne i rekordowe na tych ziemiach.


No podwórku kotlety też już całkiem spore.

Przed wyjazdem do Lublina zakupiłem takie kratki, do ustawienia na kuchni i suszenia grzybów. Dziś na szybko dorobiłem do nich drobną siatkę, bo grzybów tyle, że zajęte wszystkie kratki, dwie suszarki i jeszcze wianek od ściany do ściany nad kuchnią.




Akcja z czyszczeniem grzybów zajęła nam prawie cały dzień, udało mi się jeszcze tylko wsadzić drzewka owocowe, które na tygodniu kupiliśmy.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
