Kierunek Francja dzień 52 – czarnoskóra w tarapatach

Rano pożegnaliśmy La Charité-sur-Loire i ruszyliśmy dalej z biegiem Loary. Jak to nad Loarą, prawie co miejscowość to większy lub mniejszy zamek. Pierwszy jaki się trafił, to Château d’Herry.

Zbudowany pomiędzy XVI a XVII wiekiem zamek Château de Lagrange-Montalivet jest obecnie sklasyfikowany jako zabytek historii. Prywatna posiadłość położona w miejscowości Saint-Bouize , w departamencie Cher, składa się z centralnego budynku głównego, po obu stronach którego znajdują się dwa pawilony. Château de Lagrange-Montalivet, stoi w miejscu pierwotnego średniowiecznego zamku, który został zniszczony w XVI wieku przez wojska księcia Deux-Ponts. Park i ogrody, przebudowane w XIX w.

W końcu w tle ukazało nam się miasteczko Sancerre, uważane za jedną z najładniejszych małych miejscowości w regionie, a nawet Francji. Pięknie położone na wzgórzu i otoczone winnicami.

Zaparkowaliśmy na parkingu dla kamperów, bo jak będzie fajnie, to może tu zostaniemy i ruszyliśmy zwiedzać wąskimi uliczkami miasteczko. Nad miejscowością góruje Château de Sancerre, którego bramy były zamknięte na cztery spusty, więc pozostało nam podziwianie z oddali. Zamek był siedzibą hrabiów Sancerre, potężnych władców od XI do XV wieku, których  członkami byli wielcy oficerowie królestwa Francji, tacy jak Louis de Sancerre , konstabl francuski. Gościli tu Karol VII i Joanna d’Arc, którzy zatrzymali się w Château de Sancerre, wówczas strategicznym miejscu na granicy Królestwa Francji. Po jego fortyfikacjach zachowało się niewiele śladów: jedynie fundamenty, piwnice lub fragmenty wałów. Zamek hrabiów Sancerre i mury miejskie zostały zburzone w 1621 roku. W miejscu starego zamku znajduje się dziś prywatna rezydencja (1874) w stylu Ludwika  XII oraz prywatny park, będący własnością firmy Marnier-Lapostolle. W 1919 roku Louis-Alexandre Marnier-Lapostolle założył winnicę Château de Sancerre o powierzchni 55  hektarów. Zamek pozostawał w rękach rodziny Marnier-Lapostolle aż do jego sprzedaży w 2016 roku grupie Campari. W następnym roku grupa Campari sprzedała działalność winiarską zamku Maison Ackerman za 20 milionów euro. Zamek sprzedawany został osobno. W 2023 roku zamek Sancerre zmienił właścicieli. Ogłaszane są projekty renowacji, których celem jest ponowne otwarcie dla turystów w 2025 roku.

Maison des Sancerre to całkowicie odnowiony budynek z XIV wieku, położony w historycznym sercu Sancerre, będącym wyjątkowym miejscem spotkań winiarzy i turystów. Jest tu interaktywne muzeum, projekcje filmów o winnicach, lot 4D nad winnicą w czasie winobrania i warsztaty degustacyjne. Wszystko zostało zaprojektowane tak, aby świat wina był dostępny dla każdego.

Eglise Notre Dame de Sancerre, kościół powstał na miejscu kaplicy św. Jana, zniszczonej przez zawalenie się iglicy dzwonnicy. Rozpoczętą w latach 1658-1662 z inicjatywy opata Gouru, który sfinansował teren z własnych środków, budowę przerwano wraz z jego śmiercią. Budowę wznowiono dopiero w 1754 roku. Kościół konsekrowano w 1762 r., ale ukończono go dopiero w 1777 r. W czasie rewolucji budynek kościoła sprzedano. Posągi zostały rozbite i zastąpione popiersiami przywódców rewolucyjnych (Marata, Robespierre’a, Barasa i Le Pelletiera) otaczających ołtarz, na którym stała Statua Wolności. Kościół powiększono w 1865 roku o dwa przęsła w stronę absydy. Jego fasada została odnowiona. Wewnątrz kaplicę św. Wincentego odmalowano w 1966 r. Całość odrestaurowano w 1980 r.

Eglise Saint-Pierre ou Saint-Père-la-None. Kościół został założony w X wieku przez mnichów z Saint-Satur i stanowił klasztor z budynkami mieszkalnymi oraz hospicjum. Podczas wojen w XIV wieku Anglicy splądrowali Saint-Satur. Kościół został całkowicie zniszczony przez protestantów w 1567 r. Został opuszczony w 1777 r., pozostał jedynie portal zachodni. Otoczono go otaczającym go murem, a pozostałą część terenu zasypano. Obecnie w budynku mieści się szkoła a w piwnicach urządzono lapidarium.

Pospacerowaliśmy uroczymi uliczkami i zakamarkami jakieś dwie godziny. Fakt miasteczko urocze, trochę akurat rozkopane, bo wymieniają akurat nawierzchnie dróg, ale i tak warto było się tu zatrzymać.

W miasteczku jednak nie zostaliśmy na noc, postanowiliśmy przejechać do kolejnego, gdzie oprócz miejsca dla kamperów mogliśmy nabrać wody i wylać ścieki. Po drodze podziwialiśmy piękny Château de Buranlure. Zamek ten został zbudowany dla rodziny Vinonów pod koniec XV lub na początku XVI wieku, być może częściowo po 1524 roku. Przed zamkiem znajduje się półokrągłe przedzamcze. W XVIII wieku dojazd do zamku zastąpił jednołukowy kamienny most, który zastąpił stary most zwodzony. Wejście na dziedziniec wewnętrzny odbywa się poprzez przejście pod kwadratową wieżą. Dziedziniec ten otoczony jest budynkami zbudowanymi z pozostałości prymitywnego zamku feudalnego. Od strony wejścia tył dziedzińca zajmuje XV-wieczny budynek, którego fasadę przecina wieżyczka na klatkę schodową. Skrzydła ograniczające dziedziniec od północy i południa są późniejsze z1550 i 1600-1650 roku. Na pierwszym piętrze skrzydła południowego znajduje się kaplica. Majątek został wystawiony na sprzedaż w 1718 r., a następnie w 1769 r., kiedy zamek przekształcono w folwark. Zwiedzanie jest możliwe z przewodnikiem po wcześniejszej rezerwacji. My takowej nie mieliśmy, więc pozostało nam podziwianie budowli z zewnątrz.

Na docelowe miejsce wybraliśmy miasteczko Cosne-Cours-sur-Loire. Zaparkowaliśmy nad Loarą i zostaniemy tu na dwa dni, bo nazbierało się trochę pracy, a wtorek ma być deszczowy, więc nie szkoda będzie siedzieć przy komputerze. Kasia dzień wcześniej kupiła na festynie od rolnika szparagi w fajnej cenie, więc się zabrała za ich przyrządzanie. Ja za nimi nie przepadam, więc odpaliłem grilla, żeby zjeść coś bardziej treściwego 😉

Najedzeni, miałem udać się już na poobiednią drzemkę, gdy podeszła do mnie ciemnoskóra, nie powiem ładna dziewczyna. Miała jakiś problem, ale potrafiła go tylko przedstawić po francusku, więc gdy zobaczyła, że się nie dogadamy, poszła do kampera obok. Ja udałem się na odpoczynek. Jednak widzę, że problemem był samochód, który nie chciał odpalić i nasz sąsiad próbował ją pchać. Wstałem więc by pomóc, we dwóch było łatwiej i autko odpaliło, ale dziewczę chciało nam podziękować i zgasiła silnik, żeby do nas podejść. Potem na pych już nie chciało odpalić. Akumulator wyzionął ducha. Przepchaliśmy go pod naszego kampera i podłączyliśmy pod prostownik, który wożę ze sobą. Pokazał 8 volt, więc translatorem wytłumaczyłem, że to chwilę potrwa zanim akumulator stanie na nogi. Zaprosiliśmy ją do naszego stolika, poczęstowaliśmy wodą, ale w między czasie nasz sąsiad znalazł u siebie kable rozruchowe. Z kabli auto odpaliło, wytłumaczyliśmy jej, że musi teraz trochę pojeździć, żeby naładować akumulator i z bananem na ustach odjechała.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.