Dziś trochę luzu a mniej pracy. Joasia z Jarkiem pojechali na rowerki, Kasia trochę sprzątała a ja odkurzyłem basen, bo po ostatnich deszczach na dnie zrobiło się trochę osadu. Potem odpaliłem wędzarnie, bo wczoraj zakupiliśmy rybki rybki. Apollo robi zaloty do Pysi, centymetr po centymetrze i już leżą sobie w cieniu prawie obok siebie. Rybki uwędzone, więc siadamy do jedzonka.



Po południu ognisko, ale dziś nie siedzimy długo, bo jutro rano jedziemy na jarmark do Holi. Jarek na ochotnika został kierowcą na ten dzień, więc reszta ekipy będzie mogła degustować regionalne trunki 😉

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
