Runęła ściana

Rano podczas obchodu terenu zauważyłem, że w jednym miejscu wyrosły jakieś grzyby. Co prawda niejadalne, ale to dobry sygnał, że w końcu jest trochę wilgoci w glebie.

Gdy wstała Kasia stwierdziliśmy, że spacer do lasu nam nie zaszkodzi, może już jakieś grzybki się pokazały? Zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w okoliczne lasy. Po drodze napotkaliśmy uprawę tytoniu, najedliśmy się jagód, ale grzybów na razie nie ma. Spacer po lesie jednak dobrze nam zrobił i urozmaicił monotonie ostatnich dni.

Po powrocie wypuściliśmy koty i zabraliśmy się do pracy. Wcześniej jednak wybraliśmy i zamówiliśmy łóżko, czas już przeprowadzić się do domu na całego, na razie spaliśmy w kamperze. Kasia więc zabrała się za sprzątanie pokoju, gdzie będzie nasza sypialnia, a ja ruszyłem z pracami ziemnymi. Obłożyłem darnią basen, w miejscach, gdzie był za duży wykop a resztę ziemi i darni zacząłem rozwozić po łące by wyrównać różne zagłębienia.

Nasi sprzedający muszą nam jeszcze uprzątnąć ze śmieci zabudowania gospodarcze, dziś więc była wizyta by ocenić skalę utylizacji tego wszystkiego. Jedno z pomieszczeń nadal zamknięte na kłódkę, a klucza brak, więc jest okazja rozprawiczyć szlifierkę i po chwili kłódka przecięta. Na szczęście to pomieszczenie nie jest zagracone, tylko jakaś stara kosiarka. Też kondycja tego miejsca jest fajna, więc zrobimy tutaj warsztat.

Odeszliśmy kawałek od szopy zobaczyć czy woda w basenie już cieplejsza. Po nalaniu było 17 stopni, a dziś już jest 20. Stoimy przy basenie, a tu nagle wielki rumor i widzimy jak jedna ze ścian szopy się zawala, czyżby trzymała się na tej kłódce co ją przecioąłem 😉 ? Żartuje, ta ściana była już nie do odratowania i od jakiegoś czasu zastanawiałem się jak ją rozebrać, a tu ciach i sama się rozbebrała 😉

Dzisiaj udało się jeszcze obsadzić winobluszczem dwie ściany stodoły. Nie wygląda na razie reprezentacyjnie, a i szybko nie będziemy mieli środków na jej remont, więc jej urodę chcemy trochę przypudrować winobluszczem, żeby nie straszyła gości 😉 Jeszcze przed zmrokiem padliśmy jak kawki. Poszliśmy spać, tym bardziej, że zaczęło padać, a w oddali do snu utulały pomruki burzy.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.