I kolejny dzień i codzienna czek lista, czyli rano podlewanie młodych drzewek i krzewów. Potem dosadzanie kolejnych. Tym razem 7 leszczyn do wkopania, a po śniadaniu trzeba się brać powoli za koszenie. Trawsko urosło i na weekend trzeba je ogarnąć.

Mila z Jozefem czekają jeszcze na kociołek żeliwny, bo zamówiliśmy im na Allegro, wychodzi połowe taniej niż w Czechach. Gdy kurier dowiózł paczkę, pakują się w dalszą drogę. Spędzili u nas kilka dni, a teraz obierają kierunek na Podlasie, a potem na Litwę. Udaje mi się w końcu dodzwonić do kominiarza. Chcemy powoli odpalić centralne, sprawdzić piece, a dom stał niezamieszkany osiem lat, więc wypadało by zacząć od przeglądu i czyszczenia kominów. Kominiarz niestety odwiedzi nas dopiero za jakieś dwa tygodnie.

Ja wracam do koszenie, a Kasia robi pranie pościeli. I tak schodzi cały dzień. Wieczorem odpalamy ostatni sezon serialu 1670, ale przy drugim odcinku zasypiam, więc oglądanie przekładamy na inny termin. Nie to, żeby film mnie nudził, tylko zmęczenie dało znać o sobie. Kasia jeszcze twardo coś ogląda innego, a ja idę spać, bo o piątej znowu podlewanie 😉
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
