Dzień 26 – Wioska męczenników Oradour-sur-Glane

Rano okolica zasnuta była mgłami, ale słońce szybko się z nimi rozprawiło. Choć poranek był chłodny, to zapowiadał się pogodny i ciepły dzień. Taki też był w południe na liczniku 26 stopni w cieniu, więc drugi raz na tym wyjeździe poszła w ruch klimatyzacja.

Naszym głównym celem dzisiejszego dnia było Village martyr d’Oradour-sur-Glane, czyli Wioska męczenników Oradour-sur-Glane. Od dawna chcieliśmy to miejsce zobaczyć, kiedy zobaczyliśmy kiedyś jakiś dokument w tv, na temat tego miejsca. Jednak do tej pory nie było nam po drodze do tego miasteczka widma. Teraz nadarzyła się ku temu okazja.

Oradour-sur-Glane to zrujnowana wioska położona we Francji. To dawna stolica gminy Oradour -sur-Glane, pozostawiona w takim stanie , w jakim była po otoczeniu miejscowości, egzekucji jej mieszkańców i spaleniu budynków10 czerwca 1944 r. przez 2. dywizję SS Das Reich.

Oradour-sur-Glane pozostawało z dala od walk II wojny światowej. Ale w niedzielę10 czerwca 1944, oddział Waffen-SS 2. dywizji pancernej „Das Reich” otoczył miasto, zebrało jego mieszkańców na terenie rynku, po czym rozdzielono ich i ulokowano w stodołach i kościele. Rozstrzelano 643 z nich. Następnie podpalono całe miasto. Następnego dnia hitlerowcy wrócili do wsi, aby kontynuować prace polegające na niszczeniu miejsc i ciał. We wsi ocalały tylko dwa domy; jeden na Route des Fauvettes w kierunku północnym, drugi na Route des Bordes na wschodzie.

Oradour-sur-Glane to jedna z czterech wsi zniszczonych podczas drugiej wojny światowej , które zostały całkowicie zachowane, wraz z Lidice ( Czechy ), San Pietro Infine ( Włochy ) i Lipa ( Chorwacja )

Na biwak udaliśmy się do wioski Sireuil, a dokładnie zatrzymaliśmy się przy śluzie o tej samej nazwie.

Sama śluza i próg wodny też ciekawa, trafiło nam się też śluzowanie wypasionej barki. Chętnie bym zamienił kampera, na taki wypas 😉

Z wczorajszego dnia zostało nam trochę grillowanych piersi z kurczaka. Dziś je fajnie spożytkowaliśmy. Kasia je pokroiła w kostkę, na to poszła pokrojona w kostkę papryka i pomidorki koktailowe. Całość posypane dużą ilością żółtego sera i zapieczone w Omni. Ale to było pyszne 🙂

Powoli zbliżamy się do Hiszpanii, być może jutro już tam wjedziemy, a na pewno dojedziemy w pobliże granicy.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.