Dziś mało ciekawy dzień, przejazd 350 km, bo chcieliśmy dziś dojechać do Hiszpanii. Niepokoi nas szwankujący rozrusznik, a jego wymiana w Hiszpanii jest 2 razy tańsza.

Nastawiamy się, że dziś pewnie zamówią, a jutro wymienią. Spotkała nas jednak niespodzianka. Mechanik kilka razy odpala i twierdzi, że rozrusznik jest ok. No to mową obrazkową mu tłumacze, że się zawiesza i jest tyk tyk, potem trzeba łup łup w rozrusznik, żeby zaczął działać, łapie o co chodzi, lepiej niż przez translator. Każe wjeżdżać na warsztat. Niedowierzamy, że można tak od ręki, ale w Hiszpani można. Jeden mechanior odkręca rozrusznik, drugi wsiada w auto i jedzie po nowy. Po 40 minutach mamy problem z głowy.


A zerknę, czy na pewno dobrze robi 😉

Nowy rozrusznik zamontowany, jest już dosyć późno, więc ruszamy na pasmo górskie Jaizkibel w poszukiwaniu biwaku. Jaizkibel uważany jest za najbardziej wysuniętą na zachód górę Pirenejów. Mega widokowe miejsce znajdujemy koło zabytkowej wieży obronnej.


Na linii szczytowej pasma górskiego Jaizkibel zbudowano sześć wież, z których pięć przetrwało do dziś, trzy z nich znajdują się w gminie Lezo i są klasyfikowane jako zespół monumentalny. Z nich można zobaczyć całe terytorium Irún-Pasaia. Zostały zbudowane podczas ostatniej wojny karlistowskiej (1872-1876). Wszystkie z nich mają plan sześciokątny o wymiarach 3,3 m i 3,5 m z każdej strony, z wyjątkiem jednego położonego najbliżej Guadalupe, którego plan jest kwadratowy. Wszystkie miały dwa piętra i taras; zachowały się tylko mury obwodowe zbudowane z piaskowca, wnętrze jest całkowicie puste.
















Po spacerze po widokowym wzgórzu jeszcze chwila pracy i ostatnie niedobitki księgowe.

A wieczorem uczciliśmy wjazd do Hiszpani burgundzkim szampanem i polędwiczką z wyśmienitej wędzarni gabońskiej.


Jeszcze wieczorny rzut oka na okolicę i dzień można uznać za zakończony.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
