Dziś rano kamperek miał wjechać do serwisu, ale jak to z mechanikami bywa, nie udało się. Stanowisko się nie zwolniło i może po południu, a finalnie jednak na jutro. Żeby dzień nie był do końca zmarnowany, to poświeciliśmy go na drobne modyfikacje. Głównie stolika, którego trzpień ramienia od używania się wyrobił. Stolik był pochyły, że talerze zjeżdżały. Z Leszkiem dopasowaliśmy metalową tulejkę, którą nabiliśmy na trzpień i stolik naprawiony, ale generalnie wykonanie ruchomych części to lipa.


Leszek dorobił jeszcze nową pokrywę komory butli gazowej, bo stara była już lekko sfatygowana. Za jakieś grubsze modyfikacje się nie zabieraliśmy, bo w każdej chwili mogło paść hasło wyjazdu do mechanika. Jednak nie padło i tak naprawdę dzień zleciał prawie na niczym.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
