Kierunek Francja dzień 73 – Kolejny dzień techniczny

Na horyzoncie jawiła się dosyć kameralna miejscówka, gdzie mogliśmy trochę przycyganić. czyli rozwiesić prane. Zrobiliśmy zakupy i pranie i udaliśmy się na to miejsce. Po drodze jeszcze serwis kampera. Sznurki rozwieszone, pranie powieszone, można otworzyć piwko i obserwować jak schnie. Piękne słońce, lekki wiaterek, godzinak, może dwie i będzie suche. Pranie suszyło się jednak pół dnia, nie wiem, czy to za sprawą wilgotnego powietrza, bo stoimy 200 m od morza, na jednym z wielu półwyspów, czy pralka słabo odwirowała, ale wcześniej w gorszych warunkach pogodowych, pranie schło dużo szybciej.

Gdzie jest kot?

Przyszła też pora na fryzjera, powoli stajemy się samowystarczalni. Kasia jednak ma prostsze zadanie.

Miało być szybkie suszenie, spacer i dopiero grill, kolejność musieliśmy zmienić, bo pranie schło opornie.

Przyszła pora na spacer, zeszliśmy do zatoki, nie wyglądała fajnie, bo był odpływ. U wylotu rzeki młyn pływowy przebudowywany Moulin de la Roche Noire obecnie na willę, a kawałek dalej w górę rzeki ruiny młyna tradycyjnego Vallée du Moulin de la Mer. Fajne miejsce, w którym widać jak przyroda „pożera” dzieło człowieka.

Wróciliśmy trochę okrężną trasą do kampera. Po drodze zajrzeliśmy na miejscówkę, na której mogliśmy stać. Była mega widokowa, ale bez drzew by rozwieść linki do prania 😉 Teraz już była zajęta, więc musieliśmy zostać na naszej polance. Jeszcze mały podwieczorek i dosyć szybko zawinęliśmy się spać. Chyba nas zmęczyło słońce, bo nie był to aktywny dzień.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.