Tradycyjnie wschód słońca, tym razem na plaży Agia Anna.






Dziś wycieczka do łuku skalnego koło wioski Kria Vrisi. Mamy tam prawie 4 km plażą i wydmami.Trochę ciężko się idzie po piachu, ale w końcu osiągamy cel. Łuk skalny na zdjęciach wyglądał bardziej monumentalnie, w rzeczywistości nie robi aż takiego wrażenia, ale mimo to warto było tu przyjść. By go lepiej zobaczyć, trzeba ściągnąć buty i przejść po wodzie do małej plaży miedzy klifami. Generalnie woda po kolana, ale kilka większych fal zmoczyło mnie od pasa w dół.



























W sumie można uznać, że północną część Evii zwiedziliśmy. Można by było tułać się jeszcze od plaży do plaży, ale chyba już wystarczy. Na północną część prowadzi tak naprawdę tylko jedna droga przez wysokie góry. Droga jest trochę męcząca serwująca jakieś 70 kilometrów zakrętów. Wracamy nią w okolicę Chalkidy i szukamy miejsca na biwak. Znajdujemy je koło mokradeł Igrotopos Psachnon. Miejsce odludne i spokojne, więc i koty zadowolone.









Piękna pogoda, nie wieje, może by tak dziś frytki zrobić? Smażenie frytek w kamperze nie jest dobrym pomysłem, więc wykorzystujemy sprzyjającą aurę i robimy to na zewnątrz. Frytki smakują wyśmienicie, bo już je wieki nie jedliśmy. Po frytkowym obiadku zawijka do kampera i powoli zaczyna się praca. Jutro ruszamy na podbój południowej części wyspy.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
