Goście się rozjechali, poniedziałek, więc powrót do pracy. Rano przed śniadaniem zabrałem się za rozbiórkę obalonego gołębnika. Po śniadaniu malowanie słupków. Kasia w tym czasie walczy z porządkami w domu. Pranie foteli i kanap. Pogoda nie współpracuje, co chwilę nachodzi chmura deszczowa, więc pomalowanie słupków jedną warstwą trwa cały dzień.


Jedną z szaf na ganku Kasia chce zaadoptować na produkty czystościowe, odkurzacz, chemia gospodarcza i takie tam inne duperele, więc mam misje dorobienia półek. Piła stołowa znowu się przydaje do docięcia półek. Na szczęście materiału pod dostatkiem ze starych mebli.

Chwila moment i półki zamocowane, ale muszę jeszcze zrobić jakieś wycięcia na mopy i szczotki, ale to już jutro.


I tak dzień zleciał nie wiadomo kiedy i znowu poszliśmy spać z kurami.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
