Dzień 49 – Asturias i morskie gejzery

Dziś wjechaliśmy już do Asturii, która podczas rządów gen. Franco Asturia nazywana była prowincją Oviedo, jej historyczna nazwa została przywrócona za czasów demokratycznych. Stolicą Asturii jest Oviedo, lecz największym miastem jest Gijón. Asturia jest położona w północnej Hiszpanii nad Zatoką Biskajską, od wschodu graniczy z prowincją Kantabria, od południa z Kastylią i Leónem, a na zachodzie z Galicją. Większą część powierzchni Asturii zajmują Góry Kantabryjskie z kulminacją Torre de Cerredo o wysokości 2648 m n.p.m., na północy jest tylko wąski pas nadbrzeżnej niziny. Na południowym wschodzie leży największy w Hiszpanii Park Narodowy Picos de Europa, założony w 1918, o powierzchni 650 km². Leży on w środkowej części masywu Picos de Europa.

Naszą pierwszą atrakcją w Asturii były klify w Recreativa de Guadamía. Jedne z piękniejszych klifowych miejsc jakie do tej pory widzieliśmy. Skalne mosty, jaskinie i wyrzeźbione przez wodę i wiatr skały, robią niesamowite wrażenie. Najciekawszym zjawiskiem występującym w tym miejscu są Bufones, które wyglądają jak gejzery. To zjawiska naturalne powstałe w wyniku erozji morza i deszczu na wapiennej skale, powodując powstawanie pęknięć i kominów łączących morze z lądem. Uderzenie spokojnych fal w skały powoduje wyrzucenie sprężonego powietrza z chodników, jednak w dni, w których występują silne fale, powietrze i woda wydostają się na zewnątrz pod wysokim ciśnieniem strumieniami wody sięgającymi dużych wysokości. Aż tak dużych jak na zdjęciach w internecie nie zobaczyliśmy, ale też wyglądały nieźle. Za to dawały niesamowite efekty dźwiękowe. Jak to wygląda przy potężnych falach zobaczcie na filmie.

Mimo, że nie mieliśmy kilkumetrowych gejzerów, to spacer klifami okazał się mega widokowy. Natrzaskałem zdjęć jak jakaś laska w łazience przed lustrem, ale trudno się było opanować, bo co krok, to krajobraz się zmieniał, albo inaczej rozbijały się fale o klify.

Wyspacerowani wsiedliśmy w kampera i pojechaliśmy do miasteczka Lastres. Jako, że parking dla kamperów jest za miasteczkiem, to mieliśmy okazje przez nie przejechać i warte jest spaceru. Jednak zwiedzanie odłożyliśmy na jutrzejszy poranek. Bo dzień nam jakoś szybko umknął i zanim zjedliśmy obiad, to słońce chyliło się ku zachodowi. Dziś choć pogodnie, to było dosyć zimno, w porywach 14 stopni, ale od jutra słupek rtęci będzie szedł już w górę i na weekend ma być już powyżej 20 stopni. Na obiad Kasia dziś zaserwowała makaron z mięskiem. Kot brykał ze srokami, a ja naprawiałem grzanie wody z silnika, bo elektrozawór się zaciął i od paru dni wodę do kąpieli musieliśmy grzać prądem. Rano udało mi się kupić łączniki do węży od chłodnicy i wywaliłem popsuty zawór, woda będzie się grzać teraz cały czas.

Dziś w kąciku botanicznym drzewo, które rośnie na naszym parkingu, to Eucalyptus camaldulensis. Eukaliptus kamaldulski to gatunek drzewa należącego do rodziny mirtowatych. Pochodzi z Australii, ale uprawiany jest w wielu innych regionach świata. Jego łacińska nazwa camaldulensis wywodzi się od nazwy miasta Camaldoli we Włoszech, gdzie znajduje się klasztor Kamedułów i gdzie po raz pierwszy, w roku 1832, opisano ten gatunek. Osiąga on do 45 m wysokości, a Liście ma wiecznie zielone. T drzewo ma zdolność do okrzesywania bez ostrzeżenia, czyli odrywa w jednej chwili ogromne gałęzie (często o połowę mniejsze niż średnica pnia). To okrzesywanie pomaga oszczędzać wodę. Eucalyptus camaldulensis jest drugim najliczniejszym gatunkiem eukaliptusa w Hiszpanii.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.