Przy niedzieli wróciła letnia pogoda, zrobiło się na tyle ciepło, że można było pochodzić w krótkim rękawku. Jednak ranek, kiedy ruszyłem na grzyby był dosyć zimny. Zbiory dziś całkiem ok.

Gdy uporaliśmy się z suszeniem grzybów posznurowałem szynki i zabrałem się do wędzenia.

W między czasie malowałem okna, a Kasia zaczęła zapełniać spiżarkę. Na grzyby mamy jeszcze trochę miejsca 😉



Dosadziłem też trochę borówek, jeszcze trzy krzaczki i będzie szpaler na długość boku domu.

A pod wieczór szynki uwędzone, można kroić w worki próżniowe i do parzenia.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
