Ostatnia nocka w Kątach Wrocławskich, jutro już nocujemy we Wrocławiu.

Teraz najtrudniejsza logistycznie operacja, wjechać z przyczepą pod blok, znaleźć miejsce i opróżnić jedną z piwnic, którą wynajmowaliśmy. Zdeponowaliśmy sobie tam mniej cenne rzeczy, które musieliśmy zabrać z mieszkania, gdy je wynajmowaliśmy. Mamy teraz na siedlisku kupę miejsca, więc bez sensu płacić co miesiąc za wynajęcie piwnicy. Pod blokiem jak zwykle ciasno, Był problem się wykręcić samym kamperem, a co dopiero z przyczepą. Tą odpięliśmy i przepchaliśmy ręcznie. Kamperem na 100 razy udało się wykręcić i możemy pakować. Stoimy jednak tak, że raczej nie będzie opcji noclegu pod blokiem, a mamy dziś kilka fajnych spotkań, a Kasia jeszcze jutro lekarza. No trudno pakujemy graty, Kasia najwyżej zanocuje u koleżanki, a ja zestawem pojadę za miasto na nocleg. Teraz jak zmieścić dosyć dużą piwnicę w małej przyczepce i kamperze. Zaczęliśmy powoli kombinować i wygląda na to, że się uda. W między czasie zwolniło się fajne miejsce i mogliśmy przeparkować zestaw tak, że będzie można spać w kamperze. Myśleliśmy, że pakowanie zajmie nam cały dzień i jeszcze w czwartek będziemy kończyć, ale poszło jakoś sprawnie i po południu piwnica była pusta.

No to pierwsze spotkanie zw znajomymi piwko, winko i pizza.


Pod wieczór kolejne w naszej ulubionej restauracji z sushi. Objedzeni na maxa wieczorem wróciliśmy do kampera i praktycznie od razu poszliśmy spać. Kasia jutro ogarnie lekarzy i powoli obieramy kierunek na wschód.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
