Mięsko zapeklowane w lodówce i przyszedł czas na jego wędzenie. Odpalam więc po śniadaniu wędzarnie i zaczynam suszenie, a potem dymienie. Szynka i boczek wyszły ładnie, boczek jeszcze surowy poszedł pod nóż i do degustacji, bo odwiedzili nas goście.






Pogoda zachęca do odkurzania basenu, to najprzyjemniejsza praca jak jest gorąco, oczywiście robię to stojąc w wodzie, jak chłodno, to można odkurzać z lądu 😉 W międzyczasie napełniam balie, bo dziś wieczorem zaplanowany relaks.


Powoli przy urządzeniach naszego mini spa powstaje strefa relaksu, leżaczki, stoliczki solarne, więc w przerwie pomiędzy kąpielami można sobie odpocząć z zimnym piwkiem, bo jest już gdzie je postawić 😉


A wieczorem już grzanie starych kości w bali. Sierpień już ma wieczory chłodne, więc balia robi robotę.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
