Dzień 295 – Stacjonarnie

Rano po nocnym deszczu trochę trwało nim ognisko zapłonęło. Rozpaliłem jeszcze jak Kasia spała, by mieć gotowy żar na poranną kaszankę. Śniadanie pod wiatką, kawka i trzeba troszkę popracować. Kasia rozkłada biuro w camperze, a ja pod wiatą.

Tak sobie pracuję i obserwuję przedziwne pojazdy do wożenia turystów, kurde maja fantazję.

Robota pociągnięta, czas na obiadokolację. Skrzydełka lądują na ruszcie i to w ostatniej chwili, bo zaraz po konsumpcji zaczyna padać.

Dokumenty już prawie wszystkie przysłane, więc Kasia gna z robotą, bo im szybciej zamknie miesiąc, tym więcej będzie czasu na przyjemności w nadchodzącym czasie.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.