Bieszczady 2014 – objazdówka

Po wczorajszej Połoninie Wetlińskiej, dzisiejszy dzień miał być objazdowy. Po śniadaniu skierowaliśmy się do kolejnej topowej atrakcji Bieszczadów. Zapora w Solinie, zwana też Bieszczadzkimi Krupówkami, to obowiązkowy punkt dla osób, które są pierwszy raz w tych okolicach.

W 1960 roku w bieszczadzkiej wiosce Solina ruszyła potężna budowa zapory wodnej. Do tej kapryśny San poniżej Soliny sprawiał mieszkańcom Podkarpacia tyle problemów, że już przed II wojną światową przymierzano się do postawienia w tym miejscu tamy. Budowa solińskiej tamy trwała blisko 8 lat i przy użyciu 2000 pracowników w 1968 roku oddano ją do użytku. Budowla bije wszystkie Polskie rekordy dla tego typu obiektów, długość korony zapory wynosi 664 m, a wysokość to 81,8 m, daje jej miano najwyższej w Polsce. Do jej budowy zużyto 820 tysięcy metrów sześciennych betonu, 1,7 miliona ton kruszywa, oraz 200 tysięcy ton cementu, a waga zapory szacowana jest na około 2 miliony ton. Ówczesny koszt inwestycji wyniósł ponad 1,5 mld złotych. Oprócz ochrony przed powodziami, zapora w Solinie miała też być potężną hydroelektrownią typu szczytowo-pompowego. Do tego celu poniżej Jeziora Solińskiego, powstał drugi, mniejszy zbiornik w Myczkowcach. Solińska zapora z 4 turbozespołami typu Francisa, o mocy (po modernizacji) wynoszącej 200 MW pracuje w dzień, kiedy zapotrzebowanie na energię jest większe. Produkuje prąd spuszczając wodę ze zbiornika solińskiego do myczkowieckiego, a w nocy, kiedy zapotrzebowanie na energię jest mniejsze, pompuje ją z powrotem do zbiornika górnego. Takie rozwiązanie daje możliwość sterowania ilością produkowanej energii, ale też powoduje około 30 % straty. Zapora solińska, to również popularny turystyczny cel, na jej koronie dostępny jest deptak, z którego możemy podziwiać ogrom budowli. Jak komuś jest jeszcze mało, to za opłatą może zajrzeć do jej środka, gdyż od kilku lat udostępniono do zwiedzania wnętrze tamy. Przejście korytarzami rewizyjnymi zapory robi duże wrażenie. Natomiast wejście na koronę zapory jest bezpłatne.

Olszanica, to jedna z bieszczadzkich wsi, którą warto odwiedzić, znajdziemy ją na trasie Lesko – Ustrzyki Dolne. Po wjeździe do miejscowości najbardziej rzucającym się w oczy obiektem jest tu pałac. Obecnie w pałacu funkcjonuje hotel, restauracja i pole campingowe. Historia pałacu sięga 1905 roku, wtedy to zbudowanej przez Jordanów rezydencji nadano secesyjno – romantyczny charakter. Pałac powstał w miejscu dawnego dworu obronnego z XVI wieku, po którym zachowały się fragmenty fosy i ziemnych fortyfikacji. Obiekt posiada wieżę z kopułą, którą ozdobiono dodatkowo 4 małymi wieżyczkami. Obok zachowały zabudowania dworskie – oficyna i kuźnia. Po wojnie obiekt przejął zarząd PGR w Rzeszowie, a w latach 70-tych XX w. oddano go Ministerstwu Sprawiedliwości, które przebudowało posiadłość na ośrodek wypoczynkowy Służby Więziennej. Obecnie obiekt należy do Podkarpackiej Instytucji Gospodarki Budżetowej CARPATIA w Rzeszowie.

Na trasie Lesko – Ustrzyki Dolne zatrzymaliśmy się Stefkowej by zobaczyć cerkiew św. Paraskewy. Jest to budowla drewniana, orientowana, o konstrukcji zrębowej i ścianach pokrytych gontem z dachem kalenicowym zwieńczonym wieżą. Została wybudowana w 1840 roku jako parafialna cerkiew greckokatolicka, ale w 1953 roku, po wysiedleniach w ramach „Akcji Wisła” świątynia została przejęta przez kościół rzymskokatolicki i pełni funkcję filialnego kościoła rzymskokatolickiego pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Wewnątrz zachowały się rozmontowane fragmenty ikonostasu.

Jedną z moich ulubionych drewnianych świątyń w Bieszczadach, jest cerkiew w Równi. Greckokatolicka cerkiew pw. Opieki Matki Bożej została zbudowana na początku XVII wieku. Jako świątynia greckokatolicka funkcjonowała do 1951, kiedy ukraińscy mieszkańcy wsi zostali z niej wysiedleni. W następnych latach porzucona świątynia była wykorzystywana jako magazyn. Mimo tego w latach 60. XX wieku duża część jej wyposażenia była jeszcze w dobrym stanie, toteż obiekt został wpisany na listę zabytków To jeden z piękniejszych obiektów architektury drewnianej w Bieszczadach, który obecnie używany jest jako kościół rzymskokatolicki. Ikonostas oraz wyposażenie cerkwi możemy podziwiać, niestety nie tu, lecz w Muzeum Zamku w Łańcucie, gdyż trafiło tam w czasie remontu świątyni w latach sześćdziesiątych.

Na koniec wycieczki zawitaliśmy do miejscowości Czarna. Jest tutaj cerkiew greckokatolicka pw. św. Wielkiego Męczennika Dymitra, która została zbudowana w 1834 roku. Wzniesiono ją w miejscu wcześniejszej, starszej świątyni z 1795 roku. Cerkiew jest budowlą trójdzielną o konstrukcji zrębowej, z ośmioboczną wieżyczką na dwuspadowym dachu. Ikonostas, który pochodzi z 1882 roku został przeniesiony na tylną ścianę prezbiterium, gdyż świątynia od 1951 roku użytkowana jest przez kościół rzymskokatolicki. Natomiast carskie wrota przeniesiono do Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Zabytkowe wnętrze przetrwało prawdopodobnie dla tego, że cerkiew W latach 1944-1951 znajdowała się w granicach ZSRR i ominęła ją zawierucha związana z akcją „Wisła”, kiedy to wiele bieszczadzkich cerkwi zostało spalonych.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.