Dzień 550 – Jura

Poranek w Niepołomicach nie nastrajał do spacerów. Pada, zimno i wieje, mimo to idziemy na szybki spacer. Na pierwszy ogień poszedł niepołomicki zamek.

Zamek Królewski w Niepołomicach to jeden z najważniejszych zabytków Małopolski, położony w centrum miasta, niedaleko Krakowa. Ze względu na swoją historię i funkcję często bywa nazywany „drugim Wawelem”.

Zamek został wzniesiony w XIV wieku z inicjatywy króla Kazimierza III Wielkiego. Początkowo pełnił funkcję rezydencji myśliwskiej dla polskich monarchów, którzy przyjeżdżali tu na polowania w pobliskiej Puszczy Niepołomickiej.

W kolejnych stuleciach zamek był przebudowywany i rozbudowywany. Największy rozkwit zamek przeżywał w okresie renesansu, gdy stał się okazałą królewską rezydencją. Podczas Potopu szwedzkiego w XVII wieku zamek został poważnie zniszczony. W późniejszych czasach budowla stopniowo podupadała i była wykorzystywana m.in. jako koszary, magazyny czy mieszkania.

W drugiej połowie XX wieku rozpoczęto gruntowną renowację zamku. Dziś pełni on funkcje kulturalne i turystyczne.

Centrum Niepołomic stanowi rynek i park. Pełni funkcję historycznego i społecznego centrum miejscowości – miejsca spotkań mieszkańców, wydarzeń kulturalnych oraz punktu orientacyjnego w układzie urbanistycznym miasta. Otoczony zabytkowymi kamienicami i ważnymi budowlami sakralnymi.

Kościół pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników w Niepołomicach to jeden z najważniejszych zabytków sakralnych Małopolski i zarazem najstarszy zachowany budynek w Niepołomicach. Świątynia ta ma bogatą historię sięgającą średniowiecza i stanowi cenny przykład architektury gotyckiej z późniejszymi elementami renesansowymi i barokowymi.

Kościół został wzniesiony w latach 1350–1358 z fundacji króla Kazimierza III Wielkiego. Budowa była związana z rozwojem osady przy królewskim zamku w Niepołomicach oraz z utworzeniem miejscowej parafii przez biskupa krakowskiego Jana Bodzętę.

Świątynię konsekrowano w 1358 roku. Według tradycji powstała ona jako wotum dziękczynne króla za zwycięstwo nad Rusią odniesione 22 czerwca 1349 r., w dzień liturgicznego wspomnienia Dziesięciu Tysięcy Męczenników.

Kościół wielokrotnie przebudowywano, zwłaszcza po pożarze w XVII wieku. Wtedy zmieniono jego pierwotny układ i wprowadzono elementy barokowe.

Ruszamy teraz w stronę Górnego Śląska. Po drodze w Tomaszowicach trafiamy na fajne miejsce. Wiata, kominek, ognisko, a nawet woda. Gdyby nie to, że jesteśmy dziś umówieni na spotkanie rodzinne w Zabrzu, to pewnie byśmy tu zostali. Uzupełniamy sobie tylko wodę i jedziemy dalej.

Spotkanie w Zabrzu zakończone, kierujemy się więc na Jurę, gdzie spędzimy chyba święta. Ale najpierw spełnienie pierwszej zachcianki – KFC ;). Po pół roku w Grecji bez tego typu przybytków już zamarzyły nam się pikantne skrzydełka, nadszedł czas spełnić to marzenie 😉

W końcu dojeżdżamy do Żarek i kierujemy się w miejsce, gdzie staliśmy kilka lat temu. To Ruiny kościoła św. Stanisława. Znajdują się na wzgórzu Laskowiec, przy drodze prowadzącej z Żarek w kierunku Zawiercia, w miejscu oferującym rozległy widok na okolicę.

Początki tego miejsca sięgają XVI wieku. Według źródeł historycznych już w 1595 roku istniała tu drewniana kaplica przydrożna, stojąca przy ważnym szlaku handlowym prowadzącym z Krakowa do Częstochowy.

W drugiej połowie XVIII wieku kaplicę zastąpiono murowanym kościołem z kamienia wapiennego. Świątynia była niewielka – jednonawowa, z trójbocznie zamkniętym prezbiterium. Posiadała prawdopodobnie trzy ołtarze i dwa wejścia.

Przy kościele znajdował się także cmentarz, na którym chowano zmarłych – podczas badań archeologicznych odkryto pochówki datowane nawet na XV wiek.

Nie wiadomo dokładnie, dlaczego świątynia przestała funkcjonować. Wiadomo jednak, że już od połowy XIX wieku kościół pozostawał opuszczony i stopniowo popadał w ruinę.

Dziś zachowały się głównie kamienne ściany obwodowe kościoła, które pozwalają odczytać dawny układ budynku. Ruiny mają romantyczny charakter – brak dachu sprawia, że wnętrze jest otwarte na niebo, a pozostałości murów wyraźnie pokazują zarys dawnej świątyni.

Zostaniemy tu na noc, bo miejsce dosyć fajne i widokowe. Rozważaliśmy ognisko, bo jest tu miejsce na nie, ale chyba jest trochę za zimno i uciekamy jednak do kampera. Koty chyba mniej odczuwają zimno, bo wracają do wozu dopiero o 21.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.