O poranku ruszylismy do pięknego miasteczka Amboise. Istnieją miasta, które same w sobie są celami podróży, a Amboise z pewnością jest jednym z nich. Zaraz po przybyciu na miejsce uderza Cię ciężar historii i piękno jej białego kamienia, tak symbolicznego dla zamków nad Loarą. Królewskie miasto Amboise było w rzeczywistości laboratorium francuskiego renesansu. Na ulicach można kolejno podziwiać wysublimowany zamek wymyślony przez geniusza architektury, a następnie podziwiać delikatnie rzeźbioną fasadę domu z muru pruskiego.
Zamek w Amboise pełnił funkcję rezydencji królewskiej, kiedy w czasie wojny stuletniej władcy opuścili swoją dotychczasową siedzibę i przenieśli się wraz z dworem do Amboise. Jednak mnogość rezydencji pozostających w gestii króla sprawiła, że z czasem zamek zaczął podupadać, tracąc swoją pozycję na rzecz innych rezydencji m.in. w Chambord i Fontainebleau. Doszło do tego, że zamek zaczął pełnić funkcję więzienia. A dzisiaj zamek to muzeum odwiedzane tłumnie przez turystów przebywających w mieście.
Jednym z najznamienitszych mieszkańców miasta był Leonardo da Vinci. Od 1516 Leonardo zamieszkał w rezydencji darowanej mu przez króla Franciszka I. Mistrz przybył do miasta na zaproszenie króla. Spędził tutaj intensywnie 3 ostatnie lata swojego życia, pracując między innymi nad połączeniem rezydencji królewskich drogą wodną, uregulowaniem Loary. Zmarł 2 maja 1519 w swoim domu w wieku 67 lat, a szczątki jego pochowano w kościele kolegialnym na zamku. Obecnie w domu mieści się muzeum poświęcone wielkiemu artyście.
W marcu 1560 miał tu miejsce tzw. Tumult w Amboise, nieudana próba zamachu stanu zorganizowana przez Ludwika de Condé. Celem spisku było przejęcie kontroli nad 16-letnim, chorym na gruźlicę królem Franciszkiem II i wyeliminowanie Gwizjuszy. Spiskowcy zostali powieszeni na wielkim balkonie zamku lub jego blankach, wrzuceni do Loary w workach, zdekapitowani lub poćwiartowani. Tumult w Amboise zapowiadał wojny religijne we Francji. W 1563 w Amboise zawarto pokój i wydano edykt tolerancyjny, który dał Francji cztery lata wytchnienia w trakcie wojen religijnych.
















































Nadszedł też czas na kolejne pranie, zakładamy, że to będzie ostatnie na tym wyjeździe. Jeszcze ze dwa tygodnie i powoli trzeba wracać do Polski.

Pranie nastawione, Kasia poszła buszować po sklepach, a ja zrobiłem sobie chwilę odpoczynku pod pralką 😉


Dzisiaj też zaplanowaliśmy dłuższy wypoczynek. Prawie po czterech miesiącach maratonu, jesteśmy już trochę zmęczeni, więc dobrze nam zrobi dwa dni lenistwa nad Loarą. No może nie do końca lenistwa, bo Kasia musi zamknąć jeszcze kilka firm, ja też musze coś popracować, ale generalnie nie ruszamy się przez dwa dni z naszej miejscówki nad rzeką. Pranie się suszy, my wcinamy lody zapijając cydrem, nawet nóżki w Loarze pomoczyliśmy.







Czekamy teraz na zachód słońca, jak będzie fajny, to dorzuce fotki.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
