Kierunek Francja dzień 84 – 200 € za kilka piw ;)

Rano poszliśmy na obchód miejsca, w którym nocowaliśmy. Niby sporo atrakcji, a tak naprawdę nic nie zobaczyliśmy. Planetarium otwarcie dopiero w niedzielę. Le Radôme – Cité des Télécoms, czyli muzeum telekomunikacji otwarte dopiero od 13, a Parc Du Radôme, chyba jakaś galijska wioska zamknięty, bez żadnej informacji o otwarciu. Musiał nas zadowolić spacer i jakiś tam widok z zewnątrz.

Wróciliśmy do kampera i udaliśmy się do rezerwatu Cote de granit rose. To niewielki półwysep z kilkoma bunkrami. Najlepiej zachowany jest bunker Vault de Enzo. Bunkry pochodzą z okresu II wojny światowej i należały do umocnień Wału Atlantyckiego. Na półwyspie jest też trochę nietypowa latarnia morska – Phare de Beg Léguer, bardziej przypominająca budynek mieszkalny, niż typową latarnię.

Resztę dnia postanowiliśmy przeznaczyć na zwiedzanie miasta Lannion. Na miejscu zajmowanym już w okresie neolitu Lannion rozwinęło się wokół brodu umożliwiającego przekroczenie rzeki Léguer, w obecnym miejscu mostu Kermaria. Rzeki tej bronił zamek. Otoczone murami miasto żyło w średniowieczu w rytmie przypływów i działalności portowej. W ten sposób zdobyło swoje powołanie handlowe, akredytowane przez swój słynny rynek. Do kościoła Brélévenez , który góruje nad miastem prowadzą schody o 140 stopniach. Wzdłuż brukowanych uliczek, placów i alejek można delektować się atmosferą średniowiecznego miasta. Domy o konstrukcji szachulcowej lub łupkowej z dekoracją rzeźbiarską świadczą o gustach i zamożności dawnych mieszkańców. 

Nasze zwiedzanie przerwał deszcz, a jak z pod ziemi wyrósł nam przed oczami pub, który wyglądał z zewnątrz zachęcająco. Bardziej ciekawy był wewnątrz. Ciekawy wystrój dopełniały skrzynki z płytami winylowymi. No tutaj koniecznie musimy wypić piwko, albo dwa, a może trzy. Kiedy zacząłem się interesować płytami, właściciel lokalu zaprowadził mnie na pięterko na poddaszu, gdzie był raj, jakieś 10 000 winyli. Co ciekawe w przystępnych cenach, bo w Polsce już te ceny powariowały, z powodu mody, na ten rodzaj nośnika. Fajne tytuły, ale nie będę kupował takich, które mogę kupić wszędzie. Skoro jesteśmy we Francji, to trzeba kupić coś tutejszego. Kasia stwierdziła, że skoro już niebawem mam imieniny to jak chcę, mam sobie wybrać prezent za 100€ 😉 No tak, ale co wybrać, znamy kilku francuskich popularnych artystów, ale generalnie nasza wiedza w tym temacie jest słaba. Zdaliśmy się wiec oprócz naszych typów, na typy właściciela. Co kupiliśmy, posłuchamy dopiero za dwa miesiące 😉 A postanowiłem sobie, że skoro mieszkamy już w kamperze, to nie będę kupował już winyli, bo ciężko ich będzie teraz słuchać. No ale Kasia nalegała, więc wymiękłem 😉 Deszcz cały czas popadywał, więc w pubie fajnie się siedziało i piwko w takim miejscu wchodziło też jakoś fajnie. Gdy przyszło do płacenia, okazało się, że to piwo będzie nas kosztowało jedyne 200€ 😉 ale za to kilkanaście płyt gratis 😉 Bo bariera zakupu ze 100€ wzrosła do 150€.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.