Takie myśli mieliśmy rano, kiedy się obudziliśmy w mgłach i padającym deszczu. Tylko dzień jazdy i mogliśmy wjechać w pogodę. No tak, ale za chwilę może być na odwrót, nie, nie będziemy wymiękać, jedziemy zgodnie z planem. Zresztą nie jesteśmy na długim weekendzie i zła pogoda kiedyś minie, prognozy już jutro pokazują słońce ale i burze.

Zjedliśmy śniadanie i zjechaliśmy do miasteczka Buxy, wczoraj jak je minęliśmy, to wyglądało ciekawie, więc tam zaplanowaliśmy pierwszy spacer. Buxy to wioska winiarska położona około dwudziestu kilometrów od Chalon-sur-Saône na wybrzeżu Chalonnaise. W X wieku Buxy było ważnym miastem, stolicą Vicaria Buxiancensi, a pod koniec wieku zostało prepozytem, zależnym od hrabiów Chalon aż do 1237 roku. W 1477 roku król Francji został bezpośrednim władcą Buxy! Pod koniec XIX wieku pociąg przybył do miejscowości Buxy. Opuścił go sto lat później, aby zrobić miejsce pierwszej ścieżce rowerowej we Francji: La Voie Verte. W labiryncie uliczek można odkryć kościół w stylu romańskim, stare domy przy rue des fosy, piwnice wykute w skale, wieżę Saccazand (rezydencja prokuratora ostatniego króla) i Czerwoną Wieżę z XII wieku, symbol wioski.














Kilkanaście kilometrów dalej, na wschód od miasteczka jest zamek o takiej samej nazwie jak miasto. Château de Saint-Germain-lès-Buxy to zamek obronny pochodzący z XV wieku, przebudowany w latach 1873-1878 przez architekta Maurice’a Ouradou, zięcia Viollet-le-Duc. Traci wówczas swój defensywny i surowy charakter, stając się romantycznym zespołem neorenesansowym z akcentami neogotyckimi. Potężne mury obronne zastępuje wspaniały dziedziniec główny, otwarty na malowniczy park, zaprojektowany przez Lyonnais Luizet. Sześć mostów rozciąga się nad ogromną fosą, która otacza także budynki gospodarcze, w tym stajnie. Stajnie te zachowały wiele elementów i prezentują powozy konne, powozy dziecięce oraz wyroby rymarskie wraz z akcesoriami. Park tworzą duże drzewa, czasem nawet ponad dwustuletnie, oraz kępy bukszpanu. Jeden z dębów jest uznawany za drzewo niezwykłe.





Abbaye de La Ferté to opactwo cystersów, położone w La Ferté-sur-Grosne. Ostatnie świadectwo starożytnego klasztoru, którego był pałacem opackim. Wejście to koszt 18€ od osoby, plus 8€ za parking, więc darowaliśmy sobie tą przyjemność 😉 Zobaczyliśmy tyle ile się dało z zewnątrz.







Dojechaliśmy do miasta Sennecey-le-Grand. Zobaczyliśmy tu kościół parafialny Saint-Julien, który wybudowano w 1831 w miejscu tutejszego zamku, stąd takie a nie inne jego otoczenie.




Dużo bardziej ciekawy jest drugi kościół pod tym samym wezwaniem, ale romański. Kościół zbudowano w XI lub XII wieku. Kościół ten od kilku lat ponoć uczestniczy w projekcie Otwarte Kościoły, niestety był zamknięty, więc zdjęcia tylko z zewnątrz.



Château de Ruffey położony jest wiosce Ruffey. Otoczony dużymi fosami, wykutymi w skale od północy i zachodu, zamek zajmował prostokątną platformę zamkniętą trzema okrągłymi wieżami i kwadratową wieżą od wschodu. Zabudowa otaczała z trzech stron dziedziniec centralny ograniczony od zachodu murem kurtynowym przeprutym portalem, którym most zwodzony łączył się z ufortyfikowanym dziedzińcem dolnym. Zamek udostępniany jest do zwiedzanie tylko przy specjalnych okazjach, nasz przyjazd do takich się nie zaliczał. Ale zza „płotu” też można go było zobaczyć.





Pogoda nie nastrajała do dalszego zwiedzania, więc znaleźliśmy sobie przyjemne miejsce na biwak i przy szumie sztucznej kaskady oddaliśmy się pracy na przemian z popołudniowymi drzemkami. W między czasie zżarliśmy na sucho pięknie wypieczoną na ciemny brąz bagietkę. Kurde tak jak w Bośni mogliśmy jeść tylko burki, w Bułgarii pomidory, tak tu bagietkami.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
