Kierunek Francja dzień 39 – kupa z audiobookiem i nalot Rafale

Wczorajszy wieczór zakończył się gównianie, i to dosłownie. Kasia poszła do toalety i nagle słyszę qur… no qur… krzyczę co się stało? Słuchawka wpadła mi do kibla. Od prysznica? Nie, qur… od Legimi. To wkładaj rękę do kasety, wyczujesz, bo słuchawka twarda ;p Nie będę takiej słuchawki co leżała w ściekach wkładać do ucha. Rano kiedy opróżniałem kasetę WC jeszcze się upewniłem, czy na pewno nie chce podejść z durszlakiem 😉

Oprócz tego wszystko było już ok, rano przywitało nas słońce, zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy na dalszy podbój burgundzkich zamków.

Château de La Chapelle-de-Bragny za bardzo nie zobaczyliśmy, otoczony murem, zasłonięty drzewami, a na bramie informacja, że zwiedzanie możliwe w lipcu i we wrześniu. Zamek składa się z nieregularnego czworoboku, flankowanego przez dużą okrągłą wieżę, dwie okrągłe wieżyczki i kwadratową wieżę. Elementy te wraz z częścią muru i absydą kaplicy stanowią najstarsze elementy całości. Kamienny most, przerzucony nad wyschniętym przekopem, prowadzi do wieży gankowej, zbudowanej pomiędzy domem mieszkalnym, prawdopodobnie z końca XVIII w. , a pawilonem powstałym w wyniku nowszych przekształceń.

Château de Bresse-sur-Grosne już przynajmniej można było zobaczyć z drogi, bo też był zamknięty i chyba nie jest udostępniany dla turystów. Centralną bryłę zamku flankują dwa ułożone naprzemiennie skrzydła, czwarty budynek został wyburzony od południa, tworząc dziedziniec otwierający się na park. Skrzydło wschodnie obejmuje donżon, wejście na most zwodzony, a od południa dobudowaną do donżonu wieżyczką, okrągła wieża w północno-zachodnim narożniku. Skrzydło zachodnie obejmuje starą część połączoną z zamkiem budynkiem głównym o wystroju neorenesansowym. W zamku zachowała się kaplica z XII wieku. Ważne budynki gospodarcze do winiarstwa z XVII w. i modelowe gospodarstwo rolne. W parku pozostałości oranżerii, lodowni i gołębnika.

Pięknie prezentował się XII wieczny Château de Sercy. Jest to jeden z najlepiej zachowanych i najciekawszych średniowiecznych zamków w regionie. Dostęp do niego zapewniał most zwodzony zlokalizowany od południa. Kaplica zamkowa pochodzi z okresu romańskiego. Zamek jest własnością prywatną, udostępnioną do zwiedzania.

Następnym przystankiem było miasteczko Saint-Gengoux-le-National. To urocze średniowieczne miasto, które rozkwitło od 1166 roku, kiedy król Francji Ludwik VII podpisał traktat pariage z opatem Cluny. Traktat przekształcił pierwotną wieś w ufortyfikowane miasto, zwiększając bezpieczeństwo regionu. Odtąd życie gospodarcze mogło się swobodnie rozwijać dzięki osiedleniu się licznych rzemieślników i kupców. Przez prawie 600 lat miasto nosiło nazwę Saint-Gengoux-le-Royal. Dziś odwiedzający, którzy wejdą do serca średniowiecznego miasta Saint-Gengoux-le-National, przenoszą się w inną epokę. Wciąż istnieje wiele domów będących świadkami XIII i kolejnych stuleci.
Można także podziwiać kościół, którego ośmiokątna romańska dzwonnica pochodzi z 1120 roku. Kładka (zwana pontetem) łączy dzwonnicę z „Tour de l’Horloge”, rodzajem wieży zegarowej zbudowanej w 1566 roku. Twierdza, jedyna pozostałość po starym zamku, również jest nadal obecna. „Średniowieczny” wizerunek jest atrakcyjny, ale to nie jedyny atut, gdyż winorośl i wino od dawna zajmują tu ważne miejsce. Odwiedzający są mile widziani w piwnicy spółdzielczej, gdzie mogą skosztować i kupić doskonałe burgundy, w tym Mâcon Saint-Gengoux.

Château du Thil dobrze, że zobaczyliśmy z dołu z drogi, gdy wjechaliśmy na wzgórze zamkowe, okazało się, że jest zamknięty i nawet z zewnątrz nie było nic widać. W 1875 roku zamek składał się z prostokątnej budowli z poddaszem oświetlonym żebrowymi lukarnami o łukowych frontonach , pod czterospadowym dachem. Narożniki północno-zachodnie i południowo-zachodnie flankowane były okrągłymi wieżami zwieńczonymi bardzo niskimi stożkowymi dachami. Na wschód od tego głównego budynku niejednorodna zabudowa otaczała dziedziniec, wśród którego wyodrębniliśmy, w północno-wschodnim narożniku, podstawę wieży. Niewielka wieża niewątpliwie zajmowała południowo-wschodni narożnik czworoboku. Renowacja nadała mu kwadratową konstrukcję otoczoną okrągłymi wieżami. Zamku, będącego własnością prywatną, nie można zwiedzać.

Falaise de Culles-les-Roches to stary kamieniołom wapienia. Wytyczono tu duzo tras wspinaczkowych dla mniej doświadczonych wspinaczy (większość tras ma klasę 5), oferuje jednak bardzo przyjemne warunki do wspinaczki rodzinnej i jest odpowiedni dla młodszych osób. Dla nas było to też odpowiednie miejsce na biwak. Jak przyjechaliśmy to piknikowała i wspinała się jakaś rodzina busem, ale po jakimś czasie zwinęli się i pojechali. Zostaliśmy sami, cisza i spokój, ptaszki ćwierkają, aż tu nagle potężny huk i świst. Dosłownie nad naszymi głowami, może jakieś 20 m przeleciał myśliwiec Rafale. Przeżycie było niesamowite, choć Kasia się bardzo wystraszyła, nie mówiąc już o kocie, który dał dyla do kampera i przez pół godziny nie chciał wyjść. Na obiad odpaliliśmy grilla, a Kasia przygotowała szaszłyki, które wylądowały na ruszcie. Po jakieś godzinie znowu przeleciał nad nami Rafale, ale już na wysokim pułapie.

Dodam tylko, że Parchatka przetestowała trasy wspinaczkowe bez lin i uprzęży 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.