Jutro jedziemy na kilka dni do Wrocławia. Na ten czas na gospodarce zostaje Bartek, więc muszę jechać po niego do Chełma, przy okazji załatwił nam od kolegi przyczepkę, więc będę mógł więcej naszych gratów z Wrocka przywieźć. Do Chełma jedzie też ze mną Konrad i Agnieszka, bo chcą sobie zrobić jakeś zakupy, bo oni jutro ruszają w kierunku Włoch. Ja natomiast kupuje sobie barankowe papucie na zimne zimowe wieczory. Wysłałem zdjęcie też Kasi, ale nie chciała takich czaderskich kapcioszków 😉 W między czasie telefon i okazuje się, że na placu mamy kolejnego kampera i kolejnych znajomych. No tak jutro musimy jechać i wszyscy akurat w ten weekend się zjechali 😉


No to siadamy do wspólnego obiadu i rozmów. Marcin z Kasią jakieś pięć lat temu kupili siedlisko i są już na innym etapie niż my, więc warto wymienić doświadczenia.


Ostatnie październikowe dni są iście letnie. Gdyby nie spadające liście i już chłodne wieczory, to można by pomyśleć, że to sierpień.

Pod wieczór w naszej wiosce Pani Sołtys organizuje imprezę z ogniskiem dla mieszkańców. Pytamy się, czy możemy przyjść z naszymi gośćmi i wbijamy na imprezkę z nalewkami Kasi. Impreza przednia, wszyscy fajnie się bawią, ale ja uciekam wcześniej, bo jutro 8 godzin jazdy.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
