Kierunek Jutlandia – w drodze do Danii

Rano dopiero zobaczyliśmy miejsce w którym nocowaliśmy. Wyglądało całkiem sympatycznie, choć o innej porze roku byłoby tu jeszcze fajniej. Śluza, która spiętrzyła małe jeziorko, wita ze stolikiem, ekologiczna toaleta, a nawet miejsce na ognisko.

Tego dnia zamierzaliśmy dojechać do Lubeki i tam zrobić sobie kolejny nocleg tranzytowy, połączony z jednym z fajniejszych jarmarków bożonarodzeniowym w Niemczech. Jednak gdy zerknąłem w prognozy pogody, okazało się, że jak tam zajedziemy, to będzie lało i zacznie się orkan, który nadciągał nad Europę z północnego zachodu. Zapadła decyzja, że Lubekę jak starczy czasu odwiedzimy w drodze powrotnej, a dziś dojedziemy już do Danii. Rano od razu zrobiliśmy zakupy, żeby już nie stawać przed granicą, tak naprawdę tylko zapas wina dla dziewczyn, bo w Niemczech jest sporo tańsze.

Nie jechało się zbyt fajnie, całą drogę padało i nasilał się wiatr. Orkan już powoli obejmował Północne Niemcy. Za Hamburgiem nawet rozwiał trochę chmury deszczowe i były chwile ze słońcem.

Gdy wjechaliśmy do Danii było jeszcze widno. Przerwa na kawę na pierwszej stacji paliw i dumamy co dalej. Zwiedzanie Jutlandii zaplanowaliśmy od północy, czyli od najdalszego punktu naszej wycieczki, potem z dnia na dzień mieliśmy kierować się na południe.

Pogoda paskudna, a do wieczora jeszcze kilka godzin, trochę bez sensu kończyć dzień i siedzieć w kamperze. Zapada decyzja, jedziemy dziś do celu, czyli do Skagen. Chyba, że już będziemy bardzo zmęczeni, to poszukamy nocleg tranzytowy. Przejazd przez Danię był bardzo ciężki. Na dobre szalał orkan, wiało tak, że ruch na autostradzie zwolnił gdzieś do 70 km/h. Do tego przechodziły ulewne deszcze, więc jazda była mordęgą. Mimo to udało nam się późnym wieczorem dojechać do Skagen.

Miejsce na biwak mieliśmy wcześniej upatrzone i okazało się fajne. Niewielki parking otoczony wydmami, na południe od Skagen. Była nawet toaleta, ale zamknięta o tej porze roku. Ustawiliśmy kampera tyłem do wiatru, by nie wiał z boku i nie bujał jak statkiem. Wypiliśmy zasłużone piwo i poszliśmy na spacer na plażę przy świetle księżyca. Spacer szybko się skończył, tak wiało, że ciężko było ustać na nogach, więc dosyć szybko wróciliśmy do ciepłego kampera.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.