Dzień 343 – Ten las nas nie wyżywił

Mogę już ogłosić, że zaczęło się rykowisko. Wczoraj wieczorem las wypełnił się odgłosami ryczących byków, kto słyszał ten wie, jakie to fajne, szczególnie jak jesteś po zmroku w środku lasu.

Dziś mieliśmy w planach zwiedzanie Cieszyna, tego polskiego i czeskiego. Czeska hospudka i zimne piwo kusiły, ale kusił też las przy którym stoimy. Rzuciłem hasło, co robimy? Jedziemy do Cieszyna, czy zostajemy jeszcze tutaj i idziemy do lasu? Kasia długo się nie zastanawiała, idziemy do lasu. Zresztą już powoli spływają dokumenty i chciała popołudniu trochę poksiegować, a jak byśmy poszli w miasto, to było by ciężko. Śniadanie, kawa, nożyki, siatki i idziemy.

Zrobione parę ładnych kilometrów i nic, dosłownie nic. Nie liczyłem na jakieś większe zbiory, ale sądziłem, że coś się tam do jajecznicy znajdzie. Nie pamiętam kiedy ostatnio wyszedłem z lasu z pustą siatką. Kasia też zaskoczona.

Po powrocie chwila oddechu i każdy poszedł do swojego biura.

Na obiad gulasz wieprzowy i kluski śląskie. Duża zamrażarka robi robotę i można sobie szybko zrobić domowy obiadek przygotowany wcześniej.

Spacer nad potok, ładnie, tylko ktoś wywalił do niego monitor od komputera, co ludzie mają w głowach?

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.