Żurawie nad siedliskiem

O szóstej rano melduję się w lesie. Nadal trzeba się na chodzić, by nazbierać trochę grzybów, ale fajnie, że są. Kasia stwierdziła, że zacznie jeździć, jak nie będzie musiała chodzić 5 km, by coś nazbierać.

Po powrocie do domu pożegnaliśmy gości bo dziś zakończyli pobyt i pojechaliśmy do Włodawy. Mamy do odbioru dowód rejestracyjny paskudka i zawieźliśmy też okna do szklarza. Ze strychu sciągnąłem okna dubeltowe i okazało się, że niektóre nie mają szyb, część jest popękanych, a idzie zima i będzie trzeba je założyć. Pojechaliśmy też do Urszulina zamówić węgiel.

I tak prawie zleciał cały dzień. Po powrocie udało mi się jeszcze trochę poopalać i wyczyścić drzwi wejściowe ze starej farby. Myślę, że jutro je skończę, bo będzie cały dzień na pracę.

Od kilku dni mamy nad siedliskiem przeloty żurawi, nie musimy nigdzie jeździć, by je obserwować. Codziennie przed zachodem słońca przelatują nad nami klucze tych dostojnych ptaków. Do tego rano i wieczorem ryczą byki, więc klimat jest fajny. Żurawie pewnie niebawem odlecą, rykowisko się skończy i zapadnie cisza.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.