Po przeszło roku mieszkania w kamperze doszliśmy do wniosku, że przydała by się druga kaseta wc. Czasami trafia się fajne miejsce, by z dzień, dwa posiedzieć dłużej, jedzenie jest, piwo też, a tu kibelek pełny. Mając zapasową kasetę wc, problem był by rozwiązany. Nie jest to tani pomysł, bo taka kasetka to koszt prawie 1000 zł. W starej kasecie popsuł się też wskaźnik poziomu nieczystości, a w toalecie elektroniczny panel, który też kosztuje nie mało bo 600 zł. Bez panelu da się żyć, więc w planach pozostaje tylko kaseta, którą zamierzaliśmy kupić jak wrócimy do Polski. W między czasie pech chciał, a może opatrzność, że pękła nam podstawa toalety. No teraz to już trzeba kupić komplet, nie ma wyjścia i przeszło dwa tysie polecą. Po powrocie do kraju szukam najtańszej oferty, dzwonie, wysyłam zdjęcia mojego modelu, bo chcę identyczną, by nie było komplikacji przy wymianie. Odzwaniają, mamy taką jak na zdjęciach uszkodzoną i moglibyśmy przecenić. Pęknięta jest jest dolna podstawa, która u mnie jest cała i jest to element wymienny. No fajnie, pozostaje pytanie o ile zostanie przeceniona. A to musi szef ustalić, oddzwonimy. Po kilku dniach jest decyzja, 1100 zł brutto, no cena nowej kasaty, więc się nie zastanawiamy i decyzja na tak. Słyszymy, że jeszcze musimy chwilę zaczekać, bo to spółka, księgowa musi to ogarnąć itp. Ok, stary kibel choć pęknięty to nadal działa. Mijają tygodnie i nic, wydzwaniam i słyszę, że już niebawem odzwonią, powoli tracimy nadzieję, że cos z tego wyjdzie. W końcu po 1,5 miesiąca wystawiają FV i toaleta dociera. Opłacało się czekać, bo w tej cenie mamy nową górę toalety z nowa miską, deską, elektroniką i kasetą wc. Zabieram się w końcu za wymianę. Wszystko pasuje, podmieniam ze starej pęknięty element i nowy kibelek ląduje w kamperze. Jeszcze tylko podłączenia i będzie śmigał. Jednak się nie udało, bo reszta towarzystwa zarządziła wyjazd na pizzę i lody.

Jedziemy do Starego Sącza, pizza mega, lody też. Ale tyle tego, że po powrocie już bym się nie nachylił nad kibelkiem, bo z przejedzenia mógłbym od razu z niego skorzystać 😉


Zresztą pogoda się trochę skiepściła, zaczęło wiać i tylko patrzeć jak lunie deszcz. Końcowe prace nad kibelkiem przekładam więc na kolejny dzień.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
