Rano taki lokator na moskitierze w drzwiach. Ćma ogromna, a jak się poruszy siatką, to zmienia ubarwienie na odstraszające i pojawiają się wielkie oczy.




Od rana siąpi deszcz, więc jest chwila czasu by zapeklować mięsiwo do wędzenia. Dwie szynki i dwa boczki zapeklowane na sucho lądują w próżni i lodówce, więc za jakieś 10 dni pójdą w dym.

W okienkach pogodowych, kiedy nie pada walczę z szambem. Rury wyprowadzone, zasypane. Teraz kosmetyka i przygotowanie nasypu na szambie na jakąś rabatę kwiatową. Mogę się też powoli brać za punkt serwisowy.

Kasia ogarnęła już papiery i wzięła się za dokończenie porządków w pokoju, gdzie będziemy mieli sypialnie. Jutro może już złożymy łóżko i w końcu będziemy spać w domu, a nie w kamperze. Chciało by się od razu zrobić jakiś remont, malowanko sypialni, ale czasu na razie na to brak. Będziemy to ogarniać jak już teren na zewnątrz będzie gotowy.
Kolejne okienka pogodowe wykorzystuje na zasypywanie elektryki na placu. Wszystko już rozprowadzone i działa. Z tych prac została do zrobienia jedna skrzynka przy punkcie serwisowym, ale to jak przyjedzie kontener sanitarny, bo będzie z tej skrzynki zasilany. Reszta zależy od PGE, czyli przełożenie licznika do zewnętrznej skrzynki i zrobienie nowego izolowanego przyłącza. Jest szansa, że zrobią to do dwóch tygodni.

I tak zleciał deszczowy dzień, coś się udało zrobić, ale deszcz skutecznie to utrudniał. Jutro wraca już słońce, będzie chłodno, więc będzie lepiej się pracowało.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
