Bałkany wiosna 2016 – Jajce

Poranek w Jajcach był bajkowy, poranne mgły nad jeziorem, potem śniadanie i zbieranie biwaku. Dziś w planach zwiedzanie tej miejscowości i jest to też ostatni punkt naszej wycieczki po Bałkanach.

Na początek udajemy się do miejsca, gdzie chowały się dawne zabytkowe młyny wodne pochodzące z czasów osmańskich. Tych niewielkich drewnianych domków, z kołami młyńskimi, napędzanymi spiętrzonymi wodami Plivy jest tu około dwudziestu. Wyglądają niesamowicie, przycupnięte nad kaskadami wodnymi. Niektóre bardzo stare, nie które pięknie odrestaurowane, od dawien dawna służyły okolicznym mieszkańcom do mielenia zboża. Wartki nurt wody wykorzystywano też do prania odzieży i innych wyrobów tekstylnych. W naszym regionie przyzwyczailiśmy się do wielkich pionowych kół młyńskich, na Bałkanach bardziej popularne są jednak budowle z poziomymi kołami młyńskimi i takie też koła posiadają młyny z Jajec.

Kolejną atrakcją w Jajcach jest potężny wodospad o nazwie Plivski vodopad. Plivski vodopad na rzece Plivie spada tu z wysokości 21 metrów do rzeki Vrbas. Przed wojną, wodospady miały 30 metrów wysokości. Niestety, w wyniku działań wojennych, obniżyły się do stanu obecnego. Poprzez ingerencję człowieka wodospad nie wygląda zbyt naturalnie, ale nie jest sztucznym tworem. Po prostu by ułatwić dojście do wodospadu, wymurowano betonowe tarasy. Podziwiać to miejsce możemy z dwóch stron, od centrum miasta, czyli od góry i od drugiej strony z punktów widokowych, lub po przejściu leśną ścieżką można dojść od dołu prawie pod samą kaskadę.

Na koniem pozostał nam już tylko spacer po mieście i wzgórzu zamkowym. Nazwa miasteczka może dla nas wydawać się trochę śmieszna, pochodzi jednak prawdopodobnie od jajowatego wzgórza na którym powstało. Jajce to niewątpliwie jedno z ciekawszym miast Bośni i Hercegowiny, położone nad rzeką Vrbas, w miejscu, gdzie wpada do niej rzeka Pliva. Historia miasta rozpoczęła się z chwilą kiedy to książę chorwacko-bośniacki Hrvoje Vukčić Hrvatinić na przełomie XIV i XV wieku wybudował tu zamek. Warownia przez jakiś czas była siedzibą królów bośniackich. Ruiny zamczyska zachowały się do dzisiaj i roztaczają się z nich piękne widoki na miasto i okolicę. Spoglądając z góry na miasto, w oczy rzuca się ruina romańskiego kościoła Św. Marii oraz sąsiednia dzwonnica św. Łukasza. To w tym kościele miała miejsce koronacjia ostatniego króla Bośni – Stjepana Tomasevica. Kiedy miasto było pod panowaniem tureckim, kościół został zamieniony na meczet, a jego świetność zakończyła się w 1832 roku, kiedy to doszczętnie spłonął. Ciekawostką miasta jest to, że pod koniec średniowiecza działała tu prężnie sekta bogomiłów, to własnie po nich, pod miastem zachowały się skalne katakumby. Znajdują się tutaj też pozostałości starożytnej świątyni Mitry. Przed wojną domową w latach 90, Jajce były prężnym miastem, o wysokim zaludnieniu i ważnym ośrodkiem turystycznym. Działania wojenne zmniejszyły ilość mieszkańców o połowę, uciekli oni stąd przed wojną i wielu z nich już tu nie powróciło.

Jajce zwiedzone, więc wróciliśmy do samochodów, gdzie za wycieraczkami czekały na nas mandaty, bo jak się okazało zaparkowaliśmy na jakimś zakazie 😉 Tutaj też nasze trasy się rozchodziły. Andrzej obrał kierunek na Paryż, Staszek na Sanok, drugi Andrzej na Warszawę, a my na Wrocław. Po drodze zjedliśmy jeszcze ostatni bośniacki posiłek.

Wjechaliśmy na Węgry, a kiedy słońce chyliło się ku zachodowi poszukaliśmy miejsca na biwak. Była to jakaś łąka osłonięta laskiem od drogi. Nic pięknego, ale to też biwak tranzytowy.

Rano spakowani lecimy dalej w stronę domu, zatrzymują się tylko na jakiś obiad i wieczorem szczęśliwie dojeżdżamy do Wrocławia.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.