Burzymy Piec

Dziś zapowiedział na odwiedziny się nasz znajomy z Francji, więc trzeba jechać na zakupy i przygotować jakiś obiad. Opakowań kaucyjnych nazbierały się dwa wory, więc przy okazji trzeba je w końcu oddać do automatu. No nieźle, 110 zł i pół godziny wrzucania puszek i butelek 😉

Ledwo wypiliśmy kawę, a na plac wjechał Andrzej. Zrobiliśmy mu też kawę, chwilę pogadaliśmy i Andrzej wyskoczył sobie na wycieczkę.

Ja w tym czasie zaliczam skład i kupuje płytę KG na zaślepienie jednych drzwi i po powrocie ją docinam i osadzam.

Wraca Andrzej więc Kasia podaje obiad. Po obiadku Kasia dotrzymuje towarzystwa Andrzejowi, a ja rozpoczynam akcje piec.

Początkowo ciężko się w niego wgryźć, ale po usunięciu pierwszych kafli idzie nieźle. Piec choć wyglądał zdrowo, to w środku był już słaby. Wszystkie kanały i przegrody dosłownie się rozsypały. Pewnie jak by w nim porządnie napalił, to mogło by być różnie. Połupałem trochę tego pieca, ale widząc, że i tak go dziś nie rozbiorę, dałem już sobie spokój i wróciłem do towarzystwa.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.