Wczoraj mieliśmy jeszcze zamiar zostać w tym samym miejscu na kolejny dzień. Trochę posprzątać i poracować, ale poranek był deszczowy, a pogoda miała powrócić po południu. Postanowiliśmy więc pojechać w inne miejsce.
Po drodze zatrzymaliśmy się koło Ruines de l’église de Sézéria. Ruiny kościoła okazały się być w remoncie, więc rzuciliśmy na nie tylko z zewnątrz, bo do środka był zakaz wstępu. Kościół Wniebowzięcia-de-Notre-Dame de Sézéria to kościół zdekonsekrowany, dawniej poświęcony kultowi katolickiemu, znajdujący się w Sézéria. Romański zabytek, zwany lokalnie „La Chapelle”, jest w dużej mierze w ruinie.



Po drodze minęliśmy jeszcze dwa zamki. Pierwszy z nich to Château de Cressia. Zamek Cressia został zbudowany na początku XIV wieku. Była to twierdza wojskowa z donżoną, kwadratowymi wieżami, przejściami podziemnymi, lochami, otoczona była dużą fosą z mostem zwodzonym. Zamek uniknął zniszczeń Ludwika XIII i Ludwika XIV. W 1790 roku przestraszeni mieszkańcy Cressia zażądali zniszczenia zamku. W XVIII wieku zamek został sprzedany rodzinie Michaudów, która wyemigrowała w czasie rewolucji. W późniejszym okresie zamek miał kilku właścicieli, w szczególności pana De Villerana, który odrestaurował go po pożarze w 1839 roku.


Château de Rosay położony na granicy Burgundii i Franche-Comté często był oblegany. Po poddaniu się w XV i XVI wieku, w 1674 roku stawiało opór Francuzom podczas podboju Franche-Comté. Ale podczas rewolucji to sami mieszkańcy Rosay zniszczyli swój zamek. Właściciel zamku, hrabia, uciekł, ale został złapany i zamordowany przez mieszkańców wsi. Długo pozostający w ruinie zamek Château de Rosay został kupiony w XX wieku. Twierdza, ufortyfikowany dom, szopy, stajnie, stodoły, tarasy i ogrody zostały całkowicie odbudowane. Od 2022 roku zamek Château de Rosay znalazł nowego właściciela i nie można go już zwiedzać.




Mieliśmy dziś jeszcze zobaczyć Château de Chevreaux, ale wcześniej trafiło nam się bardzo fajne miejsce na biwak o nazwie Belvédère Le Chanelet. To punkt widokowy na równinę Bresse Bourguignonne. Być może, będzie tu dziś ładny zachód słońca, zobaczymy.







Dziś było naprawdę ciepło, na tyle, że wróciłem do krótkich spodenek. Zrobiliśmy sobie grilla, a gdy jesienne słońce schowało się za drzewa, zabraliśmy się trochę za pracę.



Kasia przez okno wypatrzyła kozicę i udało ją się nawet uwiecznić. Gogle podpowiada, że była to Rupicapra rupicapra, czyli Kozica północna. To ssak z rodziny wołowatych, zamieszkujący wysokie góry, takie jak Alpy, Jura, Kaukaz, Taurus, góry Bałkanów, Karpaty Wschodnie, Tatry oraz Sudety. Drugi podobny gatunek, to kozica południowa, występująca w Pirenejach, Apeninach i Górach Kantabryjskich.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
